20 lutego 2018
wtorek

Dziś imieniny:
Leona, Ludomiła, Lubomira

Nowy numer Kuriera Lokalnego już za 12 dni.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Czy radni podzielą się swoją dietą?

Radni do biednych ludzi nie należą. Wielu z nich jest bardzo zamożnych. Albo mają własną, nieźle prosperująca działalność gospodarczą, albo pracują na dobrych etatach z wysokim pensjami. Przed wyborami mówili wyborcom, że bardzo im zależy na tym, by w gminie Stęszew dobrze się działo, że wszystko, co robią to dla jej dobra. Teraz się okaże, czy któryś będzie miał tyle wewnętrznej siły i powie, że nie bierze swojej diety, a przekazuje ją, na przykład na przedszkole. Piszemy o przedszkolu, bo wiemy, że od lat tak robi Kazimierz Józefowski, radny powiatu kościańskiego, mieszkaniec Bonikowa, współwłaściciel firmy Akwizytor.

Dlatego będziemy się przyglądać, co 13 stycznia, na IV sesji Rady Miejskiej radni ustalą w sprawie swoich diet. Może się okazać, że zechcą pracować dla idei, dla naprawy życia w Stęszewie i pieniądze nie będą ich interesowały? Były lata za czasów tak zwanej komuny, że radni nie dostawali kasy. Pracowali, bo chcieli to robić dla swego środowiska. Piszemy o pieniądzach, albowiem na ostatniej w ubiegłym roku, III sesji Rady Miejskiej Gminy Stęszew, jaka odbyła się 27 grudnia radni podjęli uchwałę w sprawie zmian budżetowych m.in. wydatków niewygasających oraz ustalenia wynagrodzenia dla burmistrza. Ta ostatnia kwestia była wcześniej przedmiotem obrad komisji Budżetu, Finansów, Inwestycji, Rolnictwa, Ochrony Środowiska, Gospodarki Komunalnej i Przestrzennej oraz Oświaty, Kultury, Sportu, Zdrowia, Opieki Społecznej i Porządku Publicznego. W dyskusji na temat swojego wynagrodzenia burmistrz nie brał udziału. Do 2 grudnia nie miał ustalonej wypłaty po nowych wyborach. Pilnym więc się stało, by tę kwestię rozwiązać. Radni tak zwanej opozycji walczyli o obniżenie wynagrodzenia burmistrza w stosunku do tego, co proponował przewodniczący Mirosław Potrawiak. Mówili, że zależy im na oszczędności i liczy się każda złotówka. Trzeba zatem zadać głośno pytanie, czy oszczędzają na tym, co zabiorą innym z kieszeni, czy może także otworzą swoje portfele i się podzielą. Bo najłatwiej dawać nie swoje. Tak, jak Zagłoba w powieści „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza chciał podarować Inflanty, które nie były jego. Radni poprzedniej kadencji ustalili, że ich dieta nie będzie stała, ale będzie „krocząca”. To znaczy, że nie muszą nikogo prosić o podwyżkę, ona sama automatycznie narasta. Czy zatem obecni radni zagłosują za obniżeniem swej diety, chociażby o 20 procent? Mogliby też zupełnie zrezygnować i przekazywać innym tak, jak radny z Bonikowa. W roku jest 9, czasem 10 sesji i komisji. W okresie letnim sesji nie ma, a radni „kasę” biorą. Może by chociaż z tych zrezygnowali? Dostawali 560 złotych miesięcznie. Pomnóżmy to razy letnie dwa miesiące. Tylko jeden radny może oddać na ubogich, potrzebujących lub na jakąś wybraną placówkę 1120 zł. A radnych jest 15. To licząc skromnie mogliby przekazać 16.800 złotych na szczytny cel. Nie jest to mała sumka. Gdyby pokusić się o wyliczenie, ile rocznie gminę kosztuje jeden radny, a ile wszyscy, to wyjdzie, że na jednego z kasy miejskiej idzie 6.720,00 złotych, na wszystkich 100 tysięcy 800 złotych. Ale kasa! Gdyby chcieli pracować dla idei! Opozycyjni radni walczyli o obniżenie burmistrzowi płacy. Zmniejszyli o 200 złotych od proponowanej sumy. Licząc to razy 12 miesięcy, to gmina z tego tytułu zyskała 2.400 zł i kilka od tego pochodnych, czyli to, co jest za 20 lat wysługi lat w pracy i za funkcyjne. W sumie w kasie zostanie nieco ponad trzy tysiące. Kwota, jak kwota. Swoją wartość ma. Ale jakby nie patrzeć, do 16 tysięcy 800 złotych, za samo lato radnych, to Pikuś! Albo- Pan Pikuś! Jak to jest w reklamie. Za wiele radni dyskutować o pensji burmistrza i tak nie mogą, bo ustawowo musi to być nie mniej, niż 5.100 złotych. Górne, dopuszczalne widełki przyzwalały na ustalenie 5.900. To jest baza. Każdemu, kto pracuje ileś tam lat należą się też dodatki - funkcyjny, stażowy i specjalny. To ma też każdy burmistrz. Stęszewskiemu wyszło, że jak doda się je do podstawy, to ma brutto 11.780 złotych. Musi, jak każdy oddać podatek. Wtedy do ręki ma 8.280. Właściwie cała ta dyskusja nie jest niczym szczególnym. Zarobki zawsze wywołują największe emocje. Włodzimierz Pinczak za poprzednią kadencję dostawał miesięcznie 9.578,00 zł. (brutto), co dawało na rękę 6.745,02 zł. Od 2008 roku nie brał podwyżki, choć radni proponowali, a przepis mówi o corocznej waloryzacji uposażenia. Nie zatrudnił też zastępcy, aby nie obciążać budżetu gminy. Popatrzmy zatem, jakie pieniądze otrzymywali w minionej kadencji szefowie gmin bliskich Stęszewowi. GMINA MOSINA Burmistrz brutto zarabiał 14.229,31 zł. Na rękę odbierał 9.960,52 zł. Miał też dwóch-zastępców. Pierwszy brał 10.257,70 zł. (brutto) 7.180,39 zł (netto), drugi - 9.732,70 zł (brutto) 6.812,89 zł (netto). GMINA KOMORNIKI Wójt miał brutto 12.200,00 zł, a netto 8.540,00 zł. Jego zastępca - 11.828,80 zł, a netto 8.280,16 zł. GMINA DOPIEWO Wójt zarabiał brutto 12.146,70 zł, a netto 8.502,69 zł. Zastępca wójta miał brutto 6.029,80 zł., a netto 4.220,86 zł. Zajrzeliśmy jeszcze na tegoroczne, już uchwalone pensje innych burmistrzów. Sprawdziliśmy porównywalną gminę Śmigiel (Kościana i Grodziska Wlkp. nie ma, co porównywać) oraz gminę Kościan. Wiktor Snela burmistrz Śmigla będzie brał do portfela 9800 złotych (czyli 1000 więcej). Z kolei wójt gminy Kościan Henryk Bartoszewski na rękę otrzymywał będzie 10.680 zł, (2.400 zł więcej). W obydwóch przypadkach radni przyznali maksymalną stawkę. Tak więc, jeśli Włodzimierz Pinczak teraz będzie otrzymywał 8.280 złotych do ręki, to jego pensja będzie nadal jedną z najniższych w Wielkopolsce.(maz, k)