20 lutego 2018
wtorek

Dziś imieniny:
Leona, Ludomiła, Lubomira

Nowy numer Kuriera Lokalnego już za 12 dni.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Co zrobić, gdy stare zakłady lub pojemniki po chemii stają się zbędne?

Firma zajmująca się wyburzaniem pojemników na paliwo i jego otoczenia, musi szczególnie uważać, bo ma do czynienia ze składnikami trującymi środowisko. Należy przed rozbiórką i kruszeniem dawnych murów sporządzić dokumentację i uzyskać odpowiednie pozwolenia. Przy realizacji takich zadań korzystać trzeba z nowoczesnych technologii, potrzebne są specjalistyczne urządzenia. Wyburzaniem dawnych zakładów pracy - szczególnie tych, co mogą zatruć środowisko - powinny zajmować się specjalistyczne firmy z przeszkolonymi fachowcami. Trzeba mieć wiedzę i doświadczenie w branży wyburzeniowej, by sprostać wymaganiom tak klienta, jak i naturalnego środowiska.

Potrzebna jest zatem inwentaryzacja geodezyjna. Kompleksowe wyburzanie musi być nadzorowane. Przy niwelowaniu starych firm typu zakłady chemiczne, albo stacje benzynowe trzeba zapewnić utylizację materiałów porozbiórkowych - zgodnie z przepisami prawa. Dlatego roboty rozbiórkowe powinny wykonywać osoby posiadające niezbędne kwalifikacje i umiejętności. Wszelkie firmy wyburzające powinny stawiać sobie za główny cel bezpieczeństwo ludzi pracujących, ludzi mieszkających w okolicy, ale też, jak pisaliśmy wcześniej środowiska naturalnego, którego składowany gruz nie może niszczyć. Po wyburzaniu istnieje konieczność recyklingu gruzu betonowego i ceglanego. Za pomocą kruszarek zostaje on rozbity na mniejsze frakcje, by mógł być ewentualnie wykorzystany, jako materiał budowlany do dróg i placów. Piszemy to wszystko, albowiem od pewnego już czasu trwa wyburzanie obiektów i urządzeń z terenów Centrum Produktów Naftowych i PKN ORLEN S.A przy ulicy Chłapowskiego w Kościanie, a gdzie były pojemniki na magazynowanie paliwa. Właściciel terenu, czyli ORLEN chce sprzedać ziemię innym inwestorom i zlecił firmie Selekt rozbiórkę obiektów, bo musi oczyścić teren. Wykonawcą do odbioru i neutralizacji została firma Krzysztofa Nadobnika z Kiełczewa. Firma rozburzyła i wynajęła kolejną firmę do rozkruszenia gruzu. Kruszarka pojawiła się na Chłapowskiego około trzy miesiące temu. Rodzi się następne pytanie, czy wykonawcy mają papiery na zabieranie tego gruzu z miejsca rozbiórki i gdzie mają prawo go składować. Czy jest w rękach zleceniodawcy i wykonawców taka o zgoda? Niech wykonawcy pokażą najpierw potwierdzenie zutylizowania gruzu, a potem miejsca składowania. Ponoć jest zgoda Wojewody Wielkopolskiego na rozbiórkę. Ale czy jest wskazane - jak to będzie wykonywani i gdzie składane? Mieszkańcy mają obawy, że może chemicznie nieczysty gruz może być składowany na terenie firmy Krzysztofa Nadobnika, która ma swój plac nad rzeką Obrą, pod lasem w Kiełczewie. Właściciel firmy nazywa ten swój plac kopalnią. Prawda, że leżą tam hałdy żwiru i piasku, ale prawda jest taka, że mamy tam też hałdy gruzu? Czy Krzysztof Nadobnik może potwierdzić dokumentami od kogo go nabył i że nie jest to gruz z ulicy Chłapowskiego? Prawdę mówiąc w tamtym miejscy, wśród zieleni, pól, lasów i w bliskości rzeki nie powinno być żadnego składowania. Cokolwiek magazynujemy nie powinno to być bliżej skladowane niż 50 metrów od linii brzegowej. Zastępca wójta gminy Kościan - Henryk Bartoszewski zna temat i się zastanawia się, gdzie zniknął gruz z placu. Henryk Bartoszewski zawiadomił Ochronę Środowiska. Z Leszna przyjechał Wiktor Cieliński. Była też kościańska policja. Nie wiemy, czy zrobiła protokół. Zrobił się wielki szum o gruz. Był to jeden z piątków, a w poniedziałek zniknęły z terenu Orlenu wszelkie koparki i wywrotki. Tyle że na krótko, bo gdy Kurier loklany tam się zjawił w październiku znów stały i pracowały. Znający temat wiedzą, że taka robota, to są grube pieniądze. Z jednej strony każda firma krusząca otrzymuje kasę od zleceniodawcy. Jeśli uwzględnić plac, gdzie ten gruz musi być złożony, to są kolejne pieniądze za składowanie. Do tego towar można dalej odsprzedać. I to są kolejne „bejmy”. Sprzedawca ma do tego wszystkiego prawo. Ciągle więc wracają początkowe pytania: czy właściciel terenu, jak i firma zajmująca się burzeniem ma dokumentację na recykling, utylizacji gruzu i pozostałych materiałów porozbiórkowych? Czy dokonuje rekultywacji terenu po robotach ziemnych. Jakie kościańskie instytucje kontrolują, co się dzieje na samym placu rozbiórkowym, czy gruz jest neutralizowany i utylizowany? Czy stosuje się odpowiednie przepisów? Czy na to wszystko są papiery? Czy hałdy leżące nad rzeką Obrą są tymi z ulicy Chłapowskiego? Czy to wszystko nie zagraża naturalnemu środowisku? Jeśłi ma to wsztsko, to wierzymy, że Krzysztof Nadobnik zechce się pred mieszkańcami Kościana, ale i swojej wioski pochwalić, że dba o to, by wokół było zdrowo i bezpiecznie. O to za pośrednictwem KL pytają zatroskani mieszkańcy tego terenu. Tekst i foto Ewa Noga-Mazurek