23 czerwca 2017
piątek

Dziś imieniny:
Wandy, Zenona, Prospera

Nowy numer Kuriera Lokalnego już za 2 dni.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Co zrobić, gdy stare zakłady lub pojemniki po chemii stają się zbędne?

Firma zajmująca się wyburzaniem pojemników na paliwo i jego otoczenia, musi szczególnie uważać, bo ma do czynienia ze składnikami trującymi środowisko. Należy przed rozbiórką i kruszeniem dawnych murów sporządzić dokumentację i uzyskać odpowiednie pozwolenia. Przy realizacji takich zadań korzystać trzeba z nowoczesnych technologii, potrzebne są specjalistyczne urządzenia. Wyburzaniem dawnych zakładów pracy - szczególnie tych, co mogą zatruć środowisko - powinny zajmować się specjalistyczne firmy z przeszkolonymi fachowcami. Trzeba mieć wiedzę i doświadczenie w branży wyburzeniowej, by sprostać wymaganiom tak klienta, jak i naturalnego środowiska.

Potrzebna jest zatem inwentaryzacja geodezyjna. Kompleksowe wyburzanie musi być nadzorowane. Przy niwelowaniu starych firm typu zakłady chemiczne, albo stacje benzynowe trzeba zapewnić utylizację materiałów porozbiórkowych - zgodnie z przepisami prawa. Dlatego roboty rozbiórkowe powinny wykonywać osoby posiadające niezbędne kwalifikacje i umiejętności. Wszelkie firmy wyburzające powinny stawiać sobie za główny cel bezpieczeństwo ludzi pracujących, ludzi mieszkających w okolicy, ale też, jak pisaliśmy wcześniej środowiska naturalnego, którego składowany gruz nie może niszczyć. Po wyburzaniu istnieje konieczność recyklingu gruzu betonowego i ceglanego. Za pomocą kruszarek zostaje on rozbity na mniejsze frakcje, by mógł być ewentualnie wykorzystany, jako materiał budowlany do dróg i placów. Piszemy to wszystko, albowiem od pewnego już czasu trwa wyburzanie obiektów i urządzeń z terenów Centrum Produktów Naftowych i PKN ORLEN S.A przy ulicy Chłapowskiego w Kościanie, a gdzie były pojemniki na magazynowanie paliwa. Właściciel terenu, czyli ORLEN chce sprzedać ziemię innym inwestorom i zlecił firmie Selekt rozbiórkę obiektów, bo musi oczyścić teren. Wykonawcą do odbioru i neutralizacji została firma Krzysztofa Nadobnika z Kiełczewa. Firma rozburzyła i wynajęła kolejną firmę do rozkruszenia gruzu. Kruszarka pojawiła się na Chłapowskiego około trzy miesiące temu. Rodzi się następne pytanie, czy wykonawcy mają papiery na zabieranie tego gruzu z miejsca rozbiórki i gdzie mają prawo go składować. Czy jest w rękach zleceniodawcy i wykonawców taka o zgoda? Niech wykonawcy pokażą najpierw potwierdzenie zutylizowania gruzu, a potem miejsca składowania. Ponoć jest zgoda Wojewody Wielkopolskiego na rozbiórkę. Ale czy jest wskazane - jak to będzie wykonywani i gdzie składane? Mieszkańcy mają obawy, że może chemicznie nieczysty gruz może być składowany na terenie firmy Krzysztofa Nadobnika, która ma swój plac nad rzeką Obrą, pod lasem w Kiełczewie. Właściciel firmy nazywa ten swój plac kopalnią. Prawda, że leżą tam hałdy żwiru i piasku, ale prawda jest taka, że mamy tam też hałdy gruzu? Czy Krzysztof Nadobnik może potwierdzić dokumentami od kogo go nabył i że nie jest to gruz z ulicy Chłapowskiego? Prawdę mówiąc w tamtym miejscy, wśród zieleni, pól, lasów i w bliskości rzeki nie powinno być żadnego składowania. Cokolwiek magazynujemy nie powinno to być bliżej skladowane niż 50 metrów od linii brzegowej. Zastępca wójta gminy Kościan - Henryk Bartoszewski zna temat i się zastanawia się, gdzie zniknął gruz z placu. Henryk Bartoszewski zawiadomił Ochronę Środowiska. Z Leszna przyjechał Wiktor Cieliński. Była też kościańska policja. Nie wiemy, czy zrobiła protokół. Zrobił się wielki szum o gruz. Był to jeden z piątków, a w poniedziałek zniknęły z terenu Orlenu wszelkie koparki i wywrotki. Tyle że na krótko, bo gdy Kurier loklany tam się zjawił w październiku znów stały i pracowały. Znający temat wiedzą, że taka robota, to są grube pieniądze. Z jednej strony każda firma krusząca otrzymuje kasę od zleceniodawcy. Jeśli uwzględnić plac, gdzie ten gruz musi być złożony, to są kolejne pieniądze za składowanie. Do tego towar można dalej odsprzedać. I to są kolejne „bejmy”. Sprzedawca ma do tego wszystkiego prawo. Ciągle więc wracają początkowe pytania: czy właściciel terenu, jak i firma zajmująca się burzeniem ma dokumentację na recykling, utylizacji gruzu i pozostałych materiałów porozbiórkowych? Czy dokonuje rekultywacji terenu po robotach ziemnych. Jakie kościańskie instytucje kontrolują, co się dzieje na samym placu rozbiórkowym, czy gruz jest neutralizowany i utylizowany? Czy stosuje się odpowiednie przepisów? Czy na to wszystko są papiery? Czy hałdy leżące nad rzeką Obrą są tymi z ulicy Chłapowskiego? Czy to wszystko nie zagraża naturalnemu środowisku? Jeśłi ma to wsztsko, to wierzymy, że Krzysztof Nadobnik zechce się pred mieszkańcami Kościana, ale i swojej wioski pochwalić, że dba o to, by wokół było zdrowo i bezpiecznie. O to za pośrednictwem KL pytają zatroskani mieszkańcy tego terenu. Tekst i foto Ewa Noga-Mazurek