26 czerwca 2017
poniedziałek

Dziś imieniny:
Jana, Pawła, Miromira

Nowy numer Kuriera Lokalnego już za 13 dni.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Kiełczewskie świętowanie tegorocznych plonów

Święto Plonów było w czasach przedchrześcijańskich etnicznym świętem słowiańskim, przypadającym w okresie równonocy jesiennej - 23 września. Zwyczaj ten, praktykowali Słowianie oraz inne plemiona bałtyckie. Obrzęd dożynek prawdopodobnie związany był pierwotnie z kultem roślin i drzew, potem z pierwotnym rolnictwem. Tradycyjnie święto poświęcone było zbiorom zbóż, w czasie którego dziękowano słowiańskim bogom za plony i proszono o jeszcze lepsze w przyszłym roku. Religia katolicka przejęła to słowiańskie święto i połączyła z obrzędami dziękczynnymi za ukończenie prac polowych. W różnych stronach Polski określany był, jako wyżynki, obrzynki, wieniec, wieńcowe, okrężne. Na Śląsku opolskim nazywano nazwy żniwniok.

Z upływem czasu, wraz z rozwojem gospodarki folwarczno-dworskiej w XVI wieku, dożynki zagościły na dworach majątków ziemskich. Urządzano je dla żniwiarzy, dla służby folwarcznej i pracowników najemnych w nagrodę za wykonaną pracę przy żniwach. Dożynkom towarzyszyły różne praktyki i jeszcze do niedawna zachowane zwyczaje związane z wieńcami. Obchody dożynek rozpoczynały się wiciem wieńca, z pozostawionych na polu zbóż, z kiści czerwonej jarzębiny, orzechów, owoców, kwiatów i kolorowych wstążek. Wieńce dożynkowe miewały zwykle kształt wielkiej korony lub koła. W przeszłości umieszczano w nich także żywe (z czasem sztuczne) koguty, kaczki lub małe gąski. Miało to zapewniać zdrowy przychówek gospodarski. Wieniec dożynkowy nazywany bywał „plonem”, bo też i uosabiał wszystkie zebrane plony oraz urodzaj. Niosła go na głowie lub wyciągniętych rękach najlepsza żniwiarka, czasami z pomocą parobków i innych żeńców. Za nią postępował orszak odświętnie ubranych żniwiarzy, niosących na ramionach przybrane kwiatami, wyczyszczone kosy i sierpy. Wieniec niesiono do poświęcenia, a następnie ze śpiewem, w uroczystym pochodzie, przekazywano do dworu lub do domu gospodarza dożynek. Wieniec dożynkowy przechowywany był w stodole do kolejnego roku, do siewu. Wykruszone z niego ziarna wsypywano do worków z ziarnem siewnym. Dawnymi czasy ważna była też „ostatnia kępa”, czyli pas niezżętego zboża, który na czas jakiś pozostawiano na pustym polu dla ciągłości urodzaju. Pozostawione na polu kłosy w Wielkopolsce zwano pępem lub pępkiem, na Mazowszu i Podlasiu - przepiórką, na kresach wschodnich - perepełką, we wschodniej części Mazowsza - brodą, a w Małopolsce – kozą. Bywało, że w różnych jeszcze miejscach kraju używano nazwy: wiązka, wiązanka lub garstka. Ścinane były uroczyście przez najlepszego kośnika, po czym wręczane były najlepszym żniwiarkom do uplecenia wieńca. W czasie dożynek organizowano biesiady z poczęstunkiem i tańcami, dawniej poprzedzane rytualnymi obrzędami. U schyłku XIX wieku, wzorem dożynek dworskich, zaczęto urządzać dożynki chłopskie, gospodarskie. Bogaci gospodarze wyprawiali je dla swych domowników, rodziny, parobków i najemników. W okresie międzywojennym zaczęto organizować dożynki gminne, powiatowe i parafialne. Organizowały je lokalne samorządy i partie chłopskie, a przede wszystkim koła Stronnictwa Ludowego, Kółka Rolnicze, Kościół, często też szkoły. W czasach zaborów dożynki były manifestacją odrębności chłopskiej i dumy z przynależności do rolniczego stanu. Towarzyszyły im wystawy rolnicze, festyny i występy ludowych zespołów artystycznych. W późniejszym okresie, to największe tradycyjne święto okresu letnio-jesiennych zbiorów, urządzane było zawsze w niedzielę, jakiś czas po ukończeniu żniw. Polskie dożynki i niemieckie Erntedankfest urządzane były w tym samej porze. Stanowiły one relikt dawnych zwyczajów o charakterze magicznym, mających zapewnić urodzaj na przyszły rok. Z czasem zakończenie żniw zaczęły świętować Kościoły i wprowadziły swą, religijną oprawę. W kościele parafialnym święcono obrzędowe pieczywo oraz wieńce dożynkowe wykonywane przez wytypowane wcześniej okoliczne wsie. Wieńce miały różnorodne kształty, zazwyczaj były zakończone w formie krzyży, hostii, kielichów i koron. Do dziś wieńce uświetniają ceremoniał święta planów w wielu częściach Europy m.in. w Polsce i Niemczech. Są niesione zawsze symbolicznemu gospodarzowi. Po II wojnie gospodarzami dożynek byli zwykle przedstawiciele władz administracyjnych różnych szczebli, od gminnych do centralnych. Miały charakter świecki. Zachowywano w nich jednak elementy tradycyjne. Były uroczyste pochody z wieńcami i pieśni. Odbywały się na ogół w którąś z niedziel bliskich równonocy jesiennej. Towarzyszyły im festyny ludowe. Gospodarzem dożynek centralnych (ogólnopolskich) zazwyczaj był I sekretarz partii. Celebrował z nim uroczystość przewodniczący Rady Państwa. Współcześnie święto plonów obchodzone jest podobnie, jak za czasów PRL-u. Wszyscy chcą w nich uczestniczyć, zaczynając od prezydentów, poprzez wojewodów, burmistrzów i wójtów. Nieodłącznie towarzyszą im przedstawiciele parlamentu i rad miejsko-gminnych, szefowie partii politycznych i duchowni. Wszyscy chcą się pokazać przed społeczeństwem i wyborcami. Jak widać nie ma znaczenia, jaki ustrój i jaka władza. Zawsze jest to samo. Tegoroczne lato było bardzo gorące i niemal bezdeszczowe. Zboża szybko „dochodziły” tak i dożynki wypadły wcześniej. W podkościańskim Kiełczewie już na kilka dni przed świętem widoczne były elementy wystroju wioski i terenu zabawy. Ciekawie wyglądały ule, słomiane pasieki. Uwagę zwracała długa gąsienica wykonana z okrągłych beli słomy. Z ciekawością ludzie wchodzi do wnętrza Chaty Baby Jagi. Na placu stały dmuchane zjeżdżalnie i zamki. Z Kokorzyna przyjechał powóz z końmi. Były to klacze, 11 i 12-letnie Iza i Malwa. Powoził Wojciech Walkowiak. Konie przyczepione do bryczki woziły chętnych. Przez całe popołudnie ciężko pracowała Rada Sołecka i pani sołtys Jolanta Wilamowska. Organizatorzy na dzień świętowania wyznaczyli na sobotę 15 sierpnia. W przygotowaniach pomagali mieszkający w Kiełczewie: Małgorzata Zając, Zbigniew Szymanowski, Adam Wojciechowski, Arkadiusz Musiał, Barbara Jurga, Monika Żurek oraz Marcin Domagała z Pelikana. Na sobotnie otwarcie Święta Plonów dotarł także wójt Gminy Kościan Andrzej Przybyła. Na chętnych czekały konkursy z nagrodami. Przygotowano wiele zabaw i konkurencji. Był rzut – jak najdalej – workiem. Najlepszy w tym był Piotr Piecuk z Kościana. Ponadto było dojenie sztucznej krowy, przeciąganie liny, a dla par narzeczeńskich lub dla małżeństw była konkurencja o nazwie „Uwolnij mnie kochanie”. Żona czekała, aż mąż pobiegnie w jej stronę, znajdzie dobry klucz - jeden z czterech – otworzyć kłódkę, by wejść do komnaty. Potem oboje mieli wspólnie przewinąć nakrętkę, po czym trzymając się za ręce wrócić do początku zabawy. Pary startujące w konkurencji to: Danuta Cicha i jej partner Dariusz Ciąża z Kiełczewa, Piotr i Michalina Piecukowie z Kościana oraz Małgorzata i Marcin Domagałowie z Pelikana. Zabawną konkurencją, wywołującą spore emocje było szukanie przysłowiowej „Igły w stogu siana”. A tak na prawdę, to nie było wiadomo, co uczestnicy szukają. Okazało się, że małą myszkę-maskotkę, jako pierwsza znalazła Magda Domagała z Pelikana. Zabawom towarzyszyło wsparcie druhów z Ochotniczej Straży Pożarnej z Bonikowa. Strażacy przyjechali, by w razie potrzeby pomagać, a przy okazji uruchomili kurtynę wodną dla mocno rozgrzanych uczestników święta plonów. Tego dnia dyżurowali druhowie: Dariusz Woliński, Arkadiusz Kubacki i Maciej Kaczmarek. Wieczorną zabawę przy zespole nieco zepsuła pogoda.(maz)