20 sierpnia 2017
niedziela

Dziś imieniny:
Bernarda, Sobiesława, Samuela

Nowy numer Kuriera Lokalnego już dziś.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Oszustka ze Stęszewa namierzona przez policję. Trafi do aresztu

Już nie chce nam się pisać o Joannie M. vel Joanna B. a ostatnio, Joannie S. z ulicy Chrobrego w Stęszewie. Stali czytelnicy KL pamiętają, jak pierwszy artykuł o oszukującej mieszkańców Stęszewa i okolic ludzi wtedy 40-letniej kobiecie. Chwaliła się wśród znajomych, że otrzymała od dziadka z Włoch duży spadek i teraz musi pożyczyć większe pieniądze na opłacenie różnych urzędów, aby spadek odebrać. Bogaci znajomi nabierali się na to, że dostaną zwrot z dużym procentem zysku i dawali.

Taki był początek procederu. Gdy komendant stęszewskiego Komisariatu, a był nim wtedy Piotr Pawlak, sporządził wniosek z urzędu do prokuratury i dołączył oświadczenia kilkudziesięciu poszkodowanych, w sumie wtedy na kwotę około 700 tysięcy złotych, grodziska pani prokurator Małgorzata Dotka oddaliła wniosek. Nie widziała potrzeby, by przekazać sprawę do sądu. Komendant był wtedy zniesmaczony, bo osobiście chodził do poszkodowanych, pisał ich relacje, wnioskował o przyjrzenie się sprawie, a skutek jego pracy był mierny. Joanna M. miała wtedy męża i troje dorastających dzieci. Wyprowadziła się z mężowskiego domu do Poznania. Nie zatrzymana przez prokuraturę kontynuowała proceder oszukiwania kolejnych ludzi. Pierwszym, który odnalazł Kurier lokalny za pomocą internetu był chłopak spod Konina, który długo był bezrobotny, w końcu znalazł pracę w jednej z sieci telefonów. Tam spotkał Joannę M. Ona obiecał mu załatwić szkolenia w Berlinie, co dałoby mu możliwość pracy w podpoznańskiej hurtowni farmaceutycznej. Chłopak i jego kolego stracili kilkanaście tysięcy, bo tyle tylko mieli. W tej wspomnianej hurtowni prace dostał Joanna M. Dała świadectwo ukończenia technikum farmaceutycznego w Poznaniu. Została szefową działu. Zbliżyła się do samotnej matki Moniki P. i pożyczyła od niej 30 tysięcy. Nigdy nie oddała. Kradła drogie kremy i inne kosmetyki. Romansowała z żonatym dyrektorem tej hurtowni. Zaczęła go szantażować, aby odszedł od żony i dziecka. Nie chciał. Groziła mu pójściem do żony. W końcu dyrektor nie chcąc mieć skandalu, a wiedząc o kradzieży i lewym świadectwie z technikum szkoły zgodził się na nie wyciąganie konsekwencji ze sprawy i polubowne odejście z pracy. Moglibyśmy tak dalej opisywać osobę po osobie. May duży segregator pism od poszkodowanych i ich dokumentów. Informacja o KL, jako wiedzącym najwięcej o sprawie dotarła policjantów Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu. Mamy mailową korespondencję z dwoma funkcjonariuszami. Podawaliśmy im adresy kolejnych mieszkań i domów, gdzie przebywała. Ponoć rozwiodła się z dotychczasowym mężem Adamem M. ze Stęszewa. Miała nowych partnerów, z którymi ma kolejną trójkę dzieci. Ze dwa lata temu poznański prokurator Kiszka 42-letnia obecnie Joanna jest seryjną, bezwzględną oszustką - tak został napisane w akcie oskarżenia Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Zrujnowała życie kilkudziesięciu osób, by sama żyć, jak milionerka. Wyłudziła od nich 1,8 mln złotych. Jest pozbawioną uczuć i skrupułów oszustką, która dla zdobycia pieniędzy na własne przyjemności doprowadza ludzi do bankructwa. Od ponad roku ruszyła sprawa sądowa przeciwko Joannie. Doliczono się wyłudzenie 1,8 mln złotych. Miała iść do aresztu. Policji udało się ustalić jej ostatni adres. W ciągu ostatniego roku zmieniła go już kilka razy. - Policji udało się ustalić miejsce jej pobytu. Jest nadzieja, że zostanie doprowadzona na kolejną rozprawę - mówi sędzia Antoni Łuczak. Najpierw powodem jej nieobecności była szósta już ciąża, po tym jak urodziła w grudniu 2014 roku unikała w ten sposób kary. W tym roku we wrześniu sędzia wydał nakaz jej tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. I to z celi ma zostać doprowadzona na kolejną rozprawę, która odbędzie się w październiku. Jej obecność na sali pozwoli wreszcie odczytać prokuratorowi dość obszerny akt oskarżenia. W środę na sali sądowej był także oskarżyciel posiłkowy - jedna z oszukanych przez nią osób na fałszywy spadek. Co z trójką jej maleńkich dzieci? Czy weźmie rodzina, czy pójdą do domów dziecka? Czas okaże.(maz) Foto Przypomnijmy Joannę M. albo B. z czasów, gdy mieszkała w Stęszewie