20 sierpnia 2017
niedziela

Dziś imieniny:
Bernarda, Sobiesława, Samuela

Nowy numer Kuriera Lokalnego już dziś.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Było upalne lato. A jak wyglądało bezpieczeństwo kąpiących się?

Polska zmagała się w tym roku ze zwrotnikowymi temperaturami. Ludzie się topili. A co z ratownikami. Różnie to bywa w naszym regionie. Gmina Stęszew jeziorami „stoi”. Jest ich kilka i nigdzie nie ma ratownika.* * * A Grodzisk nie ma w ogóle wody, za to ładne, odkryte baseny w mieście. *** Z Kolei Kościan ma rzekę, ale żadnej plaży w mieście. * * * Na fotografii basen dla dzieci w grodziskim kompleksie basenów.

Tylko w jeden weekend z 8/9 sierpnia, w sobotę i niedzielę utonęły 34 osoby. Z policyjnych statystyk wynika, że w miniony weekend więcej osób zginęło pod wodą, niż na polskich drogach. W tym roku od 1 kwietnia utonęło w Polsce 251 ludzi - poinformowało MSW. Służby apelują o przestrzeganie zasad bezpieczeństwa podczas wypoczynku nad wodą. Policjanci, strażacy i płetwonurkowie przypominają, że nie należy pić alkoholu przed wejściem do wody. To wysokoprocentowe trunki są główną przyczyną wielu tragedii. Nie skaczmy do wody na główkę w miejscach, których nie znamy. Unikajmy też wypływania na głęboką wodę nawet jeśli uważamy, że jesteśmy doskonałymi pływakami. Przyczyny, to ogólnie mówiąc brak wyobraźni, lekkomyślność i brawura, kąpiel po spożyciu alkoholu i także kąpiel w miejscach niestrzeżonych. Do śmiertelnych wypadków dochodzi najczęściej w rzekach, jeziorach i stawach. Z ubiegłego roku wynika, że w rzekach utonęło 190 osób, w jeziorach 145, w stawach 111, a w zalewach 51 osób. Najrzadziej do śmiertelnych wypadków dochodzi na strzeżonych kąpieliskach i na basenach. Upały są, a meteorolodzy ostrzegają, że w kolejnych dniach czeka nas następna fala temperatur, które przekroczą 30 stopni. W związku z tym, nadal wiele osób będzie szukało ochłody w wodzie. Dlatego służby apelują, aby kąpać się tylko w miejscach, gdzie nad naszym bezpieczeństwem czuwają ratownicy. No właśnie z ratownikami. Różnie to bywa w naszym regionie. Gmina Stęszew jeziorami „stoi”. Kiedyś ludzie ze Stęszewa korzystali z dwóch ładnych plaż w mieście. Chodzili nad brzeg jeziora Dębno, mieszczącego się przy obwodnicy, czyli przy krajowej „piątce”. Potem teren wokół zejścia na plażę zagospodarował prywatny właściciel. Pobudował tam lokal gastronomiczny. Pewnie dlatego jakoś niezręcznie ludziom tam się z kocami rozkładać. Ładna plaża, z długim wybiegiem jest nad jeziorem Lipno. Pamiętamy czasy, gdy był tam pomost. Nieremontowany przez lata - niszczał, aż został całkowicie rozebrany. Władze Gminy oddały na 20 lat w dzierżawę prywatnemu inwestorowi - terenu wokół jeziora nie - bo akwen wodny jest w posiadaniu potomka dawnego Polaka ze Stęszewa, obecnie mieszkańca USA. Sprzedać, ani podarować ludziom jeziora nie chce, więc ze stawianiem czegokolwiek opartego o dno jest dosyć ryzykowne. Ziemia zatem jest gminna i ją, razem z terenami zielonymi, gastronomią, polami namiotowymi i domkami letniskowymi na 20 lat wziął we władanie mieszkaniec Poznania. Wyczyścił okolicę z chaszczy. Dał w poddzierżawę lokal gastronomiczny i dawną wypożyczalnię sprzętu wodnego. Coś się tam dzieje. Nadal jednak ratownika nie ma. Pomostu też brak. Te sprawy powinny być w gestii władz Stęszewa. Na ratownika radni powinni poszukać pieniędzy, a chcąc postawić pomost należy porozumieć się z Amerykaninem. Gmina wie, gdzie szukać potomka dawnego mieszkańca Stęszewa i ma w miarę poprawny z nim kontakt. On tutaj już przylatywał. Popatrzmy na inne kąpieliska. Jadąc po stęszewskim terenie napotkamy na kąpieliska w Strykowie, Sapowicach i Rybojedzku. Nigdzie jednak ratownika się nie uświadczy. Strykowo ma dwa dobre zejścia do wody. Ładna plaża jest w przy ulicy Bukowskiej. Wyremontowane nadbrzeże i długie, nowe pomosty zachęcają do odpoczynku. Jezioro jednak ma szybkie i ostre zejście na głębinę. Pisaliśmy kilka lat temu, jak topił się tam synek dawnego policjanta - Romana Urbanka. Uratowała go starsza siostra. Jest jeszcze druga plaża. Jednak mieszkańcy narzekają, że został utrudniony dostęp do tej części jeziora, bo w tym miejscu został wyremontowany Zamek von Treskov. Prywatny właściciel ogrodził wygodne wejście do wody płotem wchodzącym w taflę jeziora. Podobne zastrzeżenia, jeśli chodzi o dostęp do wody mają mieszkańcy Sapowic. Przy tej miejscowości są dwie plaże. Przy jednej z nich jest pałac, którym zarządza Polska Akademia Nauk. PAN nie bardzo lubi, gdy obok rozkładają się ludzie. Więc chodzą tam coraz rzadziej. Sapowice mają jeszcze możliwość korzystania z kąpieli przy sklepie i klubie. Oczywistym jest, że w obu przypadkach właściciele nie mogą zabronić plażowania się i kąpieli, ale ludziom jakoś nie pasują ogrodzone miejsca. Bez żadnych obwarowań jest brzeg jeziora strykowskiego w niedalekim Rybojedzku. Zejście do wody jest długie i łagodne. Tam jednak nie ma oficjalnego kąpieliska. Nie pomyślano, by zagospodarować plażę, coś pobudować, ewentualnie posadzić ratownika. Druga strona Jeziora Strykowskiego, to już gmina Granowo. Chętni kąpieli jeżdżą do Januszewic. Tam brzeg jest stromy i bardzo szybko robi się głębina. Kilka lat temu pisaliśmy, jak utopił się w tym miejscu młodzieniec z gminy Kamieniec. Znane nam jezioro z ratownikami, to podkościański Dębiec. Ale tłok tam taki, że szpilki nie ma, gdzie włożyć. BASENY Popatrzmy, jak wiele polskich miast dba o letni wypoczynek swoich mieszkańców. Robią to u siebie na miejscu. Inwestują w miejskie baseny. Podamy przykłady z Polski. Na portalu reklamuje się miejski basen kąpielowy w Głupczycach w województwie opolskim. Wybudowany został w latach 1978-1989 w miejscu istniejącego wcześniej i wyburzonego basenu z roku ok. 1936. W skład wchodzi 5 basenów kąpielowych: sportowy, średni, dwa płytkie oraz brodzik. Na terenie basenu znajdują się także natryski, przebieralnie, toalety, umywalki z ciepłą wodą, plaże trawiaste, boisko do siatkówki, plac zabaw dla dzieci, zjeżdżalnia, fontanna, parking dla samochodów, stojak na rowery. Obiekt położony jest w otoczeniu piaszczystych plaż oraz lasu sosnowego. Znajdują się na nich również dwa boiska do siatkówki plażowej. Na terenie basenu jest czynny punkt gastronomiczny. Przyznaje się 50%-procentową zniżkę dla rodzin wielodzietnych. Inny przykład, to basen kąpielowy Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Bukownie, który składa się z basenu rekreacyjnego oraz brodzika dla dzieci. Basen wybudowany ze stali nierdzewnej wyposażony jest w wiele atrakcji, m.in. w pięciotorową zjeżdżalnię rodzinną, zjeżdżalnię, rwąca rzekę z wyspą, leżanki do masażu pleców, dysze i wylewki do masażu wodnego i powietrznego. W naszym terenie? Zajrzeliśmy na „Chwialkę” do Poznania, ale też do sąsiednich miast, które mają odkryte baseny. Do Leszna, Grodziska Wlkp. i do Śmigla. Leszno pływalnię ma na terenach zielonych. Obok są boiska do siatkówki, badmintona, koszykówki. Sam basen ma wymiary 50 x 20 metrów, a brodzik jest 20 na 10 metrów. Do tego są zjeżdżalnie i plac zabaw dla dzieci. Niewielki Śmigiel od lat ma czynny basen i boiska przy Centrum Kultury. Śmigielski basen ma już sześćdziesiąt lat. Uruchomiono go 24 sierpnia 1955 roku. W poprzedni weekend zaplanowano obchody rocznicy zbudowania basenu. Amatorzy pływania za darmo mogli korzystać z obiektu. Burmistrz Śmigla Małgorzata Adamczak mówi, że warto promować sport, w szczególności wśród dzieci i młodzieży, bo każda aktywność fizyczna pomaga zachować nie tylko kondycję fizyczną, ale i psychiczną. Na jubileusz powstania basenu zorganizowano zawody pływackie, które odbyły się w niedzielę 26 lipca. W rywalizacji na dystansie 25 metrów zmierzyły się dziewczęta do lat 12, chłopcy w tym samym wieku. Potem kolejno rywalizowała coraz starsza młodzież. Po 14-ej zmierzyły się kobiety i mężczyźni. Rywalizowali na dystansie 50 m. Było wręczanie nagród i dyplomów. Po konkursach Ośrodek Kultury Fizycznej i Rekreacji w Śmiglu zaprosił na wspólne świętowanie jubileuszu basenu. A w Grodzisku Wlkp? Były lata, że teren i obiekty basenowe były w opłakanym stanie. Drugą kadencję rządzi w mieście Henryk Szymański. Można go lubić lub nie, ale nie można odmówić mu umiejętności menadżerskich i wiedzy, od kogo ściągać kasę, a komu odpuścić. Baseny w Grodzisku, aż zachęcają swą urodą, czystością i dyżurującymi ratownikami. Zapraszają nie tylko grodziszczan, ale i przyjezdnych. Przed basenem jest parking. Ludzie mówią, że już któryś rok z rzędu władze zezwalają wchodzić za darmo. Tak dzieciom, jak i dorosłym. Są baseny i są ratownicy, a wejście jest bezpłatne Prawda, że bajer! Grodziskim malkontentom, narzekającym na władze, należy pokazać tereny danego kompleksu basenowego w Kościanie, zwanego „Łazienkami”. Kościan to duże miasto i nadal ma nieczynne miejskie kąpielisko nad Obrą i na Łazienkach. KL przez lata często zaglądał w tamte miejsca, by porozmawiać z kościaniakami. Wszyscy mówią, że bardzo potrzebny jest w mieście odkryty basen. Co bardziej krytyczni twierdza, że władza z premedytacją nie naprawiają Łazienek, by zmusić na chodzenie na basen kryty. A oni i tak nie pójdą, bo nie chcą, by wypychano ich pod dach w środku lata i kazano płacić za każda godzinę pływania. Kościaniacy mówili wtedy, że bardzo potrzebny jest w mieście odkryty basen. Co bardziej krytyczni twierdzili, że władza z premedytacją nie naprawia Łazienek, by zmusić na chodzenie na basen kryty. A oni i tak nie pójdą, bo nie chcą, by wypychano ich pod dach w środku lata. Podpowiadają, by na początek choć zagospodarować brzeg Obry. Nawieź na Olszyny trochę żółtego piasku, wyrwać zielsko, postawić kosze, bo ludzie nie mają gdzie wyrzucać śmieci i brudzą. A kąpać się przychodzi tam sporo osób. Bywa też, że miejscowa władze podpowiada wyjazd nad jezioro na Dębiec. Mówi, że to tylko 10 kilometrów. A my pytamy, czy to jest dobry tok myślenia? Jak ma maszerować matka pchająca wózek z dzieckiem i mająca obok drugiego, kilkuletniego malucha? Ona potrzebuje dwóch, trzech godzin na relaks. Ona chce posiedzieć z dziećmi na trawie w mieście, w bliskości wody, a potem wrócić, by zrobić obiad. Oprócz młodych matek są jeszcze ludzie w średnim i w starszym wieku. Dla przykładu. Rodzice pracują, a dziadkowie chcą z wnukami wybrać się nad bezpieczną wodę. Dokąd mogą pójść? Tak więc - jak widać - władze Kościana przestały dbać o remont terenu na Łazienkach. Zielsko wyrosło bujnie i zarosło całą przestrzeń. Nie remontowana muszla koncertowa niszczała, aż w końcu się zawaliła. Wszystko kłódką zamknięto na trzy spusty. Burmistrz Michał Jurga jest rodzonym kościaniakiem z Błoni. Zapewne, jako dziecko biegał na Łazienki i kąpał się nad Obrą lub w basenach. Pamięta, że ostatnie, czerwcowe lekcje wf-u tam się odbywały. Uczniowie pływali pod okiem nauczyciela. W ogóle, dawnymi czasy, na Łazienkach skupiało się życie towarzysko-rozrywkowe miasta. Była tam też przystań dla kajaków. Dbało o nie małżeństwo Smoczyków. Wypożyczało się je za grosze i pływało w stronę Olszynki lub na miasto. Faktem jest, że utworzono w ostatnim czasie przystań kajakową i można wypożyczyć sprzęt pływający. Wypożyczalni pilnuje młody człowiek - Krzysztof Bogacki. Jak mówi, kilka osób dziennie korzysta z pływającego sprzętu. - Mamy 17 kajaków, w tym dwa jednoosobowe i 15 dwuosobowych. W tym roku została zakupiona przyczepka, na która można zładować sprzęt i zawieźć we wskazane miejsce, według potrzeb klienta. Oni wyruszają z dalszego terenu i przypływają do Kościana zdając kajaki - kończy swą wypowiedź opiekun wypożyczalni. Chciałoby się zawołać, chwała kościańskiej władzy za to, że wygląd rzeki i kanału Obry się zmienia, że powstały dwie przystanie dla kajaków. Dobrze, że Kościan postanowił zadbać o rzekę, która przecina miasto na dwie części i to w zurbanizowanym centrum. Rzeka okala rynek i najstarszą część miasta z dwóch stron. W poprzednim roku oczyszczono koryto, wyremontowano przepusty. Odnowione wały, obsiano trawą, umocniono specjalną konstrukcją z siatki metalowej i kamieni. Takie działania cieszą. Może więc już czas, aby kościański burmistrz, jako rodzony kościaniak przypomniał o Łazienkach. Także o tym, że w letnie wieczory bywały tam na zabawy na wolnym powietrzu. Była muszla koncertowa, był wylany plac do tańca. Grała orkiestra sanatoryjna lub cukrowska. Rdzenni kościaniacy do dziś zastanawiają się, za kadencję którego burmistrza i której rady przestano dbać, o jedyne w Kościanie miejsce wypoczynku. W 2004 roku zainteresowana kupnem Łazienek była Hurtownia Budowlana Czesława i Rafała Szymańskich EFLI z Kościana. Wtedy część radnych, mając świadomość, że pewnie nie starczy im sił, woli i pieniędzy, by odnowić kompleks miejskich basenów zdecydowała, że teren trzeba sprzedać, by inwestor coś z tym zrobił. Zlecono wycenę. Rzeczoznawca określił wartość całości na kwotę 971. 780 złotych. Rządy w Kościanie sprawował wtedy Jerzy Bartkowiak. Przetarg ogłoszono, choć kilku radnych protestowało, a wśród nich Piotr Ruszkiewicz - obecny przewodniczący Rady Miasta, Stefan Żurek -dawny, już nieczynny radny, ale wówczas szef Rady i Aleksander Heller - pierwszy burmistrz Kościana po 1990 roku. Ci ludzie skupieni w Porozumieniu Samorządowym nie zgadzali się na sprzedaż. Łazienki zostały pod zarządem miasta. Czytając o planach inwestora można sprawdzić, co wtedy mówił: - Zasypałbym popękaną nieckę starego basenu. Dobudowałbym restaurację, hotelik, kręgielnię, a nade wszystko bym uporządkował teren. Góra Ferfeta nabrałaby nowego blasku. A więc właściciel EFLI chciał zabudować teren, ale jednocześnie zlikwidować basen. Czyli Łazienki stałyby się raczej miejscem rozrywki i zabawy, a nie kąpieli. Mijały lata. Kurier lokalny każdego lata zastanawia się, co dalej z kwestią Łazienek. Do dziś Łazienki stoją niezagospodarowane. Co jest w 2015 roku? Niestety w tym roku Obra na Olszynach jest już tak zarośnięta, że wejście do wody jest niemożliwe i niebezpieczne. Zanieczyszczania rzek, to powód do gwałtownego rozrostu sinic i bakterii. Ochrona Środowiska ma odpowiednie środki finansowe na chemiczne odkażenie wody. W najbliższym budżecie władze miasta Kościana powinny zabezpieczyć pieniądze na remont całych Łazienek. Ze starego basenu nic już nie będzie. Jest popękany i nowe czasy wymagają nowej technologii. Pobudować nową nieckę odkrytego basenu. Pomyśleć o tym trzeba przygotowując w tym roku budżet na rok następny. Trzeba tez wyczyścić tereny wokół przyszłego basenu. Ewa Noga-Mazurek