26 czerwca 2017
poniedziałek

Dziś imieniny:
Jana, Pawła, Miromira

Nowy numer Kuriera Lokalnego już za 13 dni.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Dlaczego w Polsce używa się obcych słów, obcych nazw?

Za czasów PRL-u, od 5-ych klas, w szkołach obowiązkowo uczono języka rosyjskiego. Nigdzie jednak nie było rosyjskich nazw na domach, na tablicach reklamowych, nie było nazw sklepów, zakładów fryzjerskich, czy gabinetów kosmetycznych. Także siłownie, czy inne podobne miejsca nie mialy rosyjsko brzmiących określeń. Tymczasem teraz, gdy maszerujemy ulicami dużych miast, a także po Kościanie, Stęszewie, czy Grodzisku możemy zobaczyć angielsko brzmiące hasła i nazwy wielu placówek handlowych. Zamiast salonu piękności, możemy zobaczyć nazwę, w której pojawi się słowo „beauty salons”, albo „salonwhite”, czyli salon mody (białej) ślubnej”, a nawet spotkać można „Ladybird”, czyli „Damski ptak”.

Przykładów można by mnożyć. Szukając przykładów w innych branżach mamy takie: Penetrator Dom Maklerski S.A, a w branży odzieżowej np. Fashion Shaz & CO Sp. z o.o. Mamy też buty Gino Rossi. Firma została założona przez Polaków. Nazwa wymyślona została przez dział marketingu. Właściciele ze Słupska przyznają, że w branży obuwniczej dobrze być kojarzonymi z Włochami, bo oni szyją najlepsze obuwie. Istnieją wina „Cin&Cin”. To polski produkt. Włoskie słowa po przetłumaczeniu brzmią „Na zdrowie”. Próbuje się przekonać Polaków, że wina i wermuty marki Cin&Cin przychodzą do nas wprost z Półwyspu Apenińskiego. Dzięki temu świetnie sprzedają się w naszym kraju,a z Włochami mają wspólną jedynie nazwę. Obecnie właścicielem marki jest firma Ambra - jej założycielem był Janusz Palikot. Czy to nie wygląda tak, jakby właściciele firmy udawali, że mają obcą, dobrą markę po to tylko, by Polacy kupowali? Nasi rodacy bowiem zawsze uważali, że to co obce, to lepsze. Czy Amerykanie lub Brytyjczycy przyjmują nazwy polskie, niemieckie, koreańskie lub na przykład japońskie? Niemcy kupują swoje i powtarzają, że ich wyroby są najlepsze. Podobnie ma się sprawa z niektórymi polskimi wykonawcami piosenek. Śpiewają często po angielsku - czasem tak kiepsko, że rodowici Anglicy ich nie mogą zrozumieć. Na szczęście, piosenkarze o wielkich nazwiskach i dobrzy artyści - nie muszą się podpierać obcymi, niezrozumiałymi przez większość Polaków - tekstami. Tak na marginesie warto napisać, że wiele - średniej jakości przebojów - po przetłumaczeniu - ma słowa - skromnie mówiąc - mierne. Kolejnym problemem jest nazywanie polskich imprez anglojęzycznymi nazwami. Akcje i pomysły są może i dobre, ale dlaczego nie mogą w Polsce nazywać się po polsku? Ostatnio mieliśmy w Stęszewie Rock n’Road Rockabilly Festival. Ostatnio z kolei Gmina Stęszew patronuje grupie Galaxy E-Sport, zrzeszającej pasjonatów gier komputerowych. Na stęszewskiej gminnej stronie możemy również przeczytać informację, że 24 lipca powstały dwa Street Workout Parki. Czyli, co postało? Street - to ulica, park - wiadomo! Work, to praca, aut na zewnątrz. Dlaczego Polakom serwuje się takie nazwy? Koszt wspomnianej inwestycji, to 44.174,75 złotych, a sfinansowała Gmina ze wspólnych środków. Pomysł na jej realizację zgłoszony został w ramach tzw. „budżetu obywatelskiego”. Na stronie jest wyjaśnienie, co to za inwestycja i czemu ma służyć. Ale na litość boską - te parki funkcjonują w Polsce i dla Polaków. Co by się stało, gdyby im dać ładną, polska nazwę? Mamy w Stęszewie rowerowych aktywistów, którzy przyjęli nazwę „Team Aktywny Stęszew”. A dlaczego nie „Grupa, „Zespół”, „Drużyna”? Bo co? Bo zbyt prosto, bo po angielsku brzmi bardziej tajemniczo, czy jak? Nawet chodzenie z kijkami nie może brzmieć po polsku, tylko musi po skandynawsku. Nazwa dokładnie przyszła z Finlandii - Nordic Walking. Pomysł na ten felieton nasunął nam się za podpowiedzią internautów, którzy mają dość obcych nazw w naszym kraju i promują hasła, które zamieszczamy obok. „Jestem Polakiem, dlatego mówię po polsku. „Przepraszam” zamiast „sorry”, „Kocham cię” zamiast I lowe you” itd.” My też chcemy powiedzieć: „Śmiało! Używajcie polskich słów, polskich nazw i nie silcie się na tłumaczenia, których wiele ludzi nie rozumie, albo nie chce rozumieć i się uczyć.” Może znów należałoby przypomnieć zdanie, powiedziane kilkaset lat temu przez Mikołaja Reja „Polacy nie gęsi i swój język mają”. Rej walczył z dominującą kiedyś w Polsce łaciną. My spróbujmy sprawić, by przestał dominować w naszym codziennym życiu - głównie angielski. Nie z wszystkiego można go wyeliminować - w branżach technicznych, nie zawsze - ale z życia codziennego - na pewno tak. Ewa Noga-Mazurek