20 sierpnia 2017
niedziela

Dziś imieniny:
Bernarda, Sobiesława, Samuela

Nowy numer Kuriera Lokalnego już dziś.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Kurier na szychcie w Katowicach

Prawie wszystkie dzienniki ogólnopolskie w kwietniu 2015 roku zanotowały spadki średniej sprzedaży ogółem, a najwięcej straciła „Gazeta Polska Codziennie”. Swoją sprzedaż poprawiły jedynie „Parkiet” i „Super Express”. Jeśli uwzględnić cały pierwszy kwartał, to wszystkie tytuły ogólnopolskie w zestawieniu zanotowały spadki, a najwięcej straciła „Rzeczpospolita”. Jej wynik zmalał bowiem o 17,06 procent. Obecnie wychodzi 8259 egz. Najpopularniejszym dziennikiem pod względem sprzedaży był „Fakt”. W I kwartale 2015 roku „Fakt” (wydawca Ringier Axel Springer Polska) sprzedawał się średnio w liczbie 318 011 egz. W porównaniu do roku wstecz, jego średnia sprzedaż zmniejszyła się o 6,69 proc. To wszystko podaje Związek Kontroli Dystrybucji Prasy, opracowany przez portal Wirtualnemedia.pl.

Dlaczego o tym piszemy, albowiem znawcy mediów mówią, że największą szansę na utrzymanie się na rynku prasowym mają gazety lokalne. Dają takie informacje, które żadna telewizja, czy ogólnopolska prasa nie da. Oczywiście, że możemy nieraz usłyszeć w telewizji o lokalnych sprawach, ale jest tak zazwyczaj, gdy stanie się coś złego. Duże środki masowego przekazu nie informują o codziennych, zwykłych, bieżących sprawach. a ludzie czasem wiedzieć, co dzieje się za miedzą i to nie tylko w wymiarze ludzkich tragedii. Pewnie dlatego od kilku lat Kurier lokalny cieszy się niezmienną sympatią czytelników, bo jego sprzedaż utrzymuje się na równym, stałym i wysokim poziomie. Na przykład w jednym tylko sklepie Melba na ulicy Poznańskiej w Stęszewie zostawiamy każdorazowo 250 egzemplarzy KL i zazwyczaj schodzą do zera. A sklepów mamy około 300 w całym terenie. To dzięki czytelnikom i reklamodawcom możemy spokojnie funkcjonować nie oglądając się na władze miast i gmin. Daje nam to niezależność nie tylko finansową, ale też opiniotwórczą. Jak nasi stali czytelnicy wiedzą, istniejemy od sierpnia 1991 roku i być może dlatego, jako jedna z najstarszych gazet lokalnych, która powstała w „nowych czasach” jesteśmy coraz bardziej doceniani i dostrzegani nie tylko w naszym terenie, ale też na szerszym forum. Coraz częściej otrzymujemy zaproszenia dla naszych dziennikarzy na briefingi, czyli różne dziennikarskie spotkania, konferencje prasowe, imprezy w Wielkopolsce i poza nią, a także na wyjazdy poza Polskę. Już trzy razy w ciągu ostatnich trzech lat KL był gościem Parlamentu i Komisji Europejskiej w Brukseli. Właśnie dzięki ostatniemu, w styczniu tego roku pobycie w Brukseli nasza gazeta została dostrzeżona przez kilku urzędników i teraz, w czerwcu otrzymała zaproszenie na kolejne, ważne wydarzenie. Przedstawicielowi Kuriera lokalnego przygotowano akredytację prasową do Katowic, na trzydniowy festiwal Otwarcia Muzeum Śląskiego. Festiwal Otwarcia Muzeum odbywał się od 26 do 28 czerwca 2015. Program obejmował czas zajęć od godziny 10-ej do 22-ej, wtedy kończyliśmy oglądanie filmów tematycznie związanych ze Śląskiem lub dzieła twórców stąd się wywodzących. Bardzo ciekawym, acz kontrowersyjnym filmem był utwór katowickiego reżysera Lecha Majewskiego „Angelus”. Aktorzy mówią w nim tylko po śląsku. Wyczulone na gwarę ucho autorki tego tekstu (filolog polski ze specjalnością językoznawstwo - praca magisterska z gwar) nie zawsze nadążało za typową i szybką mową Ślązaków. Dla spokojnego funkcjonowania i robienia relacji, dziennikarze mieli do dyspozycji dwukondygnacyjne studio prasowe wraz z zaopatrzonym, bezpłatnym bufetem, z ciastem i napojami. Specjalna przepustka dawała im możliwość swobodnego poruszania się po całym terenie dawnej kopalni, zwiedzania wystaw, mimo że przez trzy pierwsze dni na teren dawnej kopalni wchodzili tylko ludzie mający wcześniejszą rezerwację i vouchery. Charakterystyczne są wnętrza Muzeum. Projektanci wykorzystali dawne korytarze i część wystroju dawnej kopalni „Katowice”, choć samo wejście jest lekkie w swojej konstrukcji, jasne i bardzo przestrzenne. Kopalnia przez blisko dwieście lat była świadkiem i uczestnikiem najważniejszych zdarzeń oraz procesów historycznych tamtego regionu. Nieraz współcześnie dyskutuje się o Śląsku i jego przynależności. Popatrzmy zatem, co mówi archeologia. Dział Archeologii Muzeum zajmuje się też prahistorią. Obrazuje pradzieje Śląska, w granicach ówczesnego województwa śląskiego i pokazuje na tle pozostałych ziem polskich. Zbiory archeologiczne Muzeum Śląskiego w czasie II wjny przejęło Obeschlesisches Landesmuseum w Bytomiu. Były wśród nich min. zabytki z neolitycznej osad, cmentarzysk kultury łużyckiej, osad z okresu wpływów rzymskich, wczesnośredniowiecznych grodzisk i średniowiecznego grodziska w Starym Bielsku. Wędrując po poszczególnych salach Muzeum możemy zapoznać się, jak wyglądał dawny Śląsk, z jego zmieniającymi się władcami? W jaki sposób przebiegał rozwój miast, do których przybywali ludzie mówiący różnymi językami, by trudnić się handlem i rzemiosłem, uprawiać rolę i budować początki przyszłej, przemysłowej potęgi regionu. Śląsk stał się pomostem między Wschodem, a Zachodem, areną ostrych starć politycznych i religijnych, a jednocześnie miejscem, gdzie rozkwitało życie kulturalne i umysłowe. Ogromne zmiany nastąpiły w końcu XVIII wieku, gdy z Anglii wraz z rewolucją przemysłową pojawiła się maszyna parowa, co umożliwiło eksploatację na wielką skalę bogactw naturalnych. To było początkiem Górnego Śląska industrialnego i wielkomiejskiego, tak bardzo różniącego się od ziem sąsiednich. Wystawa pokazuje, jak okoliczności i wydarzenia historyczne kształtowały ten region i mieszkających tu ludzi, jak pojawiały się pytania o tożsamość narodową i religijną. Poza historią można zwiedzać wystawy alternatywne. Są na przykład Oskarowe kostiumy projektantki strojów filmowych, czyli ślązaczki Barbary Ptak. Jest też *Przemysł Śląski w produkcji zbrojeniowej XX wieku, *Drukarnia Jana Eichhorna, *Galeria sztuki polskiej od 1800 roku, *Galeria plastyki nieprofesjonalnej oraz *Laboratorium przestrzeni teatralnych - przeszłość w teraźniejszości. Również poza murami Muzeum Śląskiego znalazło się podczas Festiwali sporo atrakcji, m.in. wjazd na wieżę szybu „Warszawa”, multimedialne widowisko Malarze na gigancie, czy warsztaty z muzealnego street artu. W sobotę, w samo południe z Warszawy do Katowic na otwarcie Muzeum Śląskiego przyjechali posłowie, europosłowie, artyści i ludzie nauki. Mówili, że są pod wrażeniem. Nie ukrywali, że tego miejsca nie da się przejść szybko, że tu trzeba wrócić, bo oprócz wcześniej wymienionych dziedzin są tu także zbiory z archeologii, etnografii, historii, sztuki, malarstwa, rysunku i grafiki, rzeźby, rzemiosła artystycznego i sztuki sakralnej. Wszystko mieści się w kilku budynkach, ale głównie w starym gmachu, cztery piętra pod ziemią i tyle samo w górę, gdzie kiedyś zjeżdżali górnicy na szychtę. * * * KL szukał na Śląsku dwóch rzeczy: podobieństwa gwary poznańskiej i śląskiej (oba regiony mają podobne, poniemieckie słowa i całe zwroty). Szukaliśmy też na Śląsku Wielkopolan, którzy z jakiś powodów osieli na południu kraju. Taką po części osobą okazała się być dyrektor całego obiektu - Alicja Knast. Urodzona jest w Rybniku, ale na studia wybrała się do Poznania, bo marzyła o pracy w jedynym w Polsce - Muzeum Instrumentów Muzycznych, a to mieści się w Poznaniu. Ukończyła Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, wyszła za mąż za poznaniaka. Mieszkała osim lat, by wyjechać na kilka lat do USA, Wielkiej Brytanii, tworzyć nowe muzea w Warszawie, aż otrzymała propozycję zostania dyrektorem Muzeum Śląskiego. W centrum Katowic jest dobry lokal gastronomiczny „Bar-a-Boo”. Jego szefem jest mieszkaniec Poznania Przemysław Smolarek. Jak się pochwalił podobny lokal ma na ulicy Taczaka 11 w Poznaniu. Mieszkanką rodzoną w Katowicach jest redaktor gazety „Panorama” – Aleksandra Polianowska, ale jej rodzice, to Wielkopolanie. Tata pochodzi spod Ostrowa Wlkp., a mama z Kostrzynia. W Muzemu spotkaliśmy ślązaczkę, której korzenie ciągną się z Kościana. Jako dziecko przyjeżdżała na ulicę Wielichowską do Owsiannych, a obecnie nadal na ulicy Poznańskiej mieszka rodzina Fornalików, bo ona z domu też jest Urszula Fornalik, po mężu Plewna. Wracając do Muzeum, to warto dodać, że za czas jego powstania uznaje się rok 1929. KL chce zachęcić Wielkopolan do odwiedzenia Katowic, jeśli chcą się wybrać na południe Polski. Od 30 czerwca do końca lipca Muzeum można zwiedzać za darmo! Ewa Noga-Mazurek