20 sierpnia 2017
niedziela

Dziś imieniny:
Bernarda, Sobiesława, Samuela

Nowy numer Kuriera Lokalnego już dziś.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Zjechali po 25 latach do swojej „Alma Mater”

Są czterdziestolatkami. Mają jeszcze drugie tyle przed sobą i postanowili spotkać się w gronie swoich rówieśników, z którymi 25 lat temu ukończyli swoją „podstawówkę”. Rocznik 1975 pożegnał w 1990 roku Szkołę Podstawową w Czempiniu. Wtedy mury swojej „Alma Mater” opuściło 160 osób. Przypomnijmy przy okazji, że Alma Mater, to łacińskie słowa określające „Matkę Karmicielkę”. Taką nazwę w średniowieczu nadawano szkołom, zwłaszcza uniwersytetom i akademiom. Terminem tym określano między innymi Uniwersytet Jagielloński (Alma Mater Jagellonica). Pierwszy raz nazwy tej użyto podczas otwarcia uniwersytetu w Bolonii w 1088 roku (Alma Mater Studiorum). Nazwa ta bywa również używana współcześnie w uroczystych chwilach.

Na zjazd szkolny 13 czerwca 2015 roku do Restauracji „Kogucik” w Czempiniu zjechało 48 osób. Była uroczysta kolacja, jubileuszowy tort i tańce. W rozmowach okazało się, że większość absolwentów po różnych szkołach, pozostała na stałe w Czempiniu lub w najbliższej okolicy. Najdłuższą drogę „z domu w świat” przebyła Marlena Olszewska, obecnie mieszkanka w USA. Nazywa się Johnson i mieszka w Tompa na Florydzie. Tam wyszła za mąż za Kolumbijczyka, urodziła dzieci, ale często wraca do kraju. Równie często, przynajmniej dwa razy do roku lecą do Stanów jej rodzice mieszkający w Czempiniu. - Z Polski wyjechałam 16 lat temu i tam już pozostałam – mówi pani Marlena. Było to w ramach wymiany. Na początku nie było łatwo. Cały czas się uczyłam, by osiągnąć jakiś poziom i status społeczny. Teraz moje dzieci mówią w trzech językach: angielskim (amerykańskim), hiszpańskim (w tym języku mówi mój mąż i teściowa, która mieszka z nami) oraz po polsku. Jestem na dzisiejszym zjeździe, bo do Polski przylecieliśmy na trzy miesiące. Planowany był inny czas, ale po otrzymaniu wiadomości o spotkaniu klasowym nieco zmieniliśmy terminy wylotu. I oto teraz tu jestem. Niebawem polecimy z mężem i dziećmi na wakacje do Włoch, a potem wrócimy do Stanów – zakończyła swoją wypowiedź. Z nieco bliższych stron, bo znad polskiego morza, czyli z Gdyni dojechała Iwona Grzegorzewska (zd. Demuth). Dojechali jeszcze ludzie z Poznania, Leszna, z okolic Kościana i z gminy Czempiń. Cztery pomysłodawczynie i organizatorki: Natasza Oleszak (zd. Wojciechowska), Marzena Rymaniak (zd. Hohorek), Magdalena Szybiak (zd. Kasprzak) i Eliza Schmidt (zd. Andrzejewska) pomysł zorganizowania zjazdu nosiły w sobie od ubiegłego roku. - Zbieraniem danych i szukaniem kontaktów do dawnych koleżanek i kolegów zajęłyśmy się w grudniu ubiegłego roku – mówi Marzena Rymaniak z Gorzyc w gminie Czempiń. Skorzystałyśmy z pomocy czempińskiej Szkoły i starych dzienników. Nasza koleżanka Magdalena Kasprzak jest obecnie nauczycielką w czempińskiej Szkole i było nam łatwiej. Z niektórymi kolegami i koleżankami widujemy się na codzień. Potem docierałyśmy do rodziców i rodzin dawnych absolwentów. I tak tworzyliśmy listę zaproszonych gości na ten zjazd – dodała pani Marzena. W sobotni wieczór 13 czerwca, gdy już przy stołach zasiedli dawni uczniowie, a muzykanci zagrali pierwsze dźwięki, na scenę wyszły Magdalena Szybiak i Eliza Schmidt. Przygotowały na powitanie zabawne wierszyki, które brzmiały tak: - Moi kochani i moi mili! Ten wierszyk zrodził się z potrzeby chwili. Gdy całą imprezę załatwiliśmy, siedząc przy stoliku, wspomnienia uruchomiliśmy. Zatem słuchajcie, nie oceniajcie, tylko w lata szkolne z nami wracajcie. Jako siedmiolatkowie się spotkaliśmy. Na osiem lat ekipę zmontowaliśmy. Pierwsze trzy lata w rękach naszej wychowawczyni dawaliśmy się lepić prawie, jak gliny. Gdy klasa czwarta nas przywitała, dyrekcja do każdego przedmiotu innego belfra dała. Biologia z Klarzyńskim Grzesiem, każdy zeszycik musiał być z równym marginesem. Pani Marciniak też biologii uczyła. Z nią był spokój i była miła. Dla niektórych matma była miła. Pani Wojciechowska muchy by nie skrzywdziła. Jednak, gdy w ręce swe „Flora” brała, wtedy ta matma trochę bolała. Hanna zeza miała. W każda stronę widziała. Na Kaczorka patrzyła. Ignaca ochrzaniła. Język rosyjski z Więch Bożenką. Dla niejednego bywała udręką. Gdy swą rączką za ucho chwytała i swe mądrości wygłaszała. Dziewczyny wiecznie o disco dusiła. Na końcu i tak dobre oceny wystawiła. A Oleńka Domagała? Pragnęła, by każda osoba w jej oczy spojrzała. Po to tu jestem i za to mi płacą - mówiła. Pierwiastków i mas molowych nas nauczyła. Jasiu od fizyki, to był specjalista od biwaków harcerskich do Zaniemyśla. Przybylski i Woźny w fizycznym kantorku się spotykali. Po długich dyskusjach menzurki przechylali. U Pawlukowicza klucze latały. Za krzywe literki i rysunki uszy urywały. Pismo techniczne, to jego domena. Z każdego chciał zrobić inżyniera. Jolka od muzyki była miła. Miłość do nutek w nas wszczepiła. Za to Wawrzyniak, wf-istka nasza, jak ryknęła, trzęsła się cała klasa. Pani Dudowa do drzwi pukała i delikwenta do borowania zaprowadzała. A nasz pan Woźny - świętej pamięci - jest wiecznie młody w naszej pamięci. Gumy Donaldy uwielbialiśmy. By miały kolor - rysik gryźliśmy. W zeszyt szczerości każdy się wpisywał i swe tajemnice w nich ukrywał. Kibelki na dworze czasem wylewały i zimą dzieciaki na tej „pachnącej wodzie” ślizgawkę urządzały. To krótki wycinek wspomnień ubrany w rymy. Teraz na waszą inwencję liczymy. I pod koniec imprezki w dłuższy wierszyk skleimy. Każda ze zwrotek wywoły wała salwę radości, a czasem głośnych braw. Po powitaniach przyszła pora na uroczystą kolację. Najedzeni i radośni dawni absolwenci ruszyli na parkiet. Muzykę lekką i skoczną serwował zespół Mega Mix w składzie Mariusz Szałaga z Piechanina – instrumenty klawiszowe i wokal, Jarosław Wieczorek z Borowa – basista, saksofonista i wokal, Tomasz Musiał z Grodziska Wlkp. – perkusja i Maciej Pańczak z Donatowa – instrumenty klawiszowe. Redakcja KL dziękuje organizatorom za zaproszenie na uroczyste spotkanie szkolne i za miłe przywitanie Kuriera lokalnego ze sceny. Było radośnie i ludzie byli nader sympatyczni. Ewa Noga-Mazurek