26 czerwca 2017
poniedziałek

Dziś imieniny:
Jana, Pawła, Miromira

Nowy numer Kuriera Lokalnego już za 13 dni.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Zjechali po 25 latach do swojej „Alma Mater”

Są czterdziestolatkami. Mają jeszcze drugie tyle przed sobą i postanowili spotkać się w gronie swoich rówieśników, z którymi 25 lat temu ukończyli swoją „podstawówkę”. Rocznik 1975 pożegnał w 1990 roku Szkołę Podstawową w Czempiniu. Wtedy mury swojej „Alma Mater” opuściło 160 osób. Przypomnijmy przy okazji, że Alma Mater, to łacińskie słowa określające „Matkę Karmicielkę”. Taką nazwę w średniowieczu nadawano szkołom, zwłaszcza uniwersytetom i akademiom. Terminem tym określano między innymi Uniwersytet Jagielloński (Alma Mater Jagellonica). Pierwszy raz nazwy tej użyto podczas otwarcia uniwersytetu w Bolonii w 1088 roku (Alma Mater Studiorum). Nazwa ta bywa również używana współcześnie w uroczystych chwilach.

Na zjazd szkolny 13 czerwca 2015 roku do Restauracji „Kogucik” w Czempiniu zjechało 48 osób. Była uroczysta kolacja, jubileuszowy tort i tańce. W rozmowach okazało się, że większość absolwentów po różnych szkołach, pozostała na stałe w Czempiniu lub w najbliższej okolicy. Najdłuższą drogę „z domu w świat” przebyła Marlena Olszewska, obecnie mieszkanka w USA. Nazywa się Johnson i mieszka w Tompa na Florydzie. Tam wyszła za mąż za Kolumbijczyka, urodziła dzieci, ale często wraca do kraju. Równie często, przynajmniej dwa razy do roku lecą do Stanów jej rodzice mieszkający w Czempiniu. - Z Polski wyjechałam 16 lat temu i tam już pozostałam – mówi pani Marlena. Było to w ramach wymiany. Na początku nie było łatwo. Cały czas się uczyłam, by osiągnąć jakiś poziom i status społeczny. Teraz moje dzieci mówią w trzech językach: angielskim (amerykańskim), hiszpańskim (w tym języku mówi mój mąż i teściowa, która mieszka z nami) oraz po polsku. Jestem na dzisiejszym zjeździe, bo do Polski przylecieliśmy na trzy miesiące. Planowany był inny czas, ale po otrzymaniu wiadomości o spotkaniu klasowym nieco zmieniliśmy terminy wylotu. I oto teraz tu jestem. Niebawem polecimy z mężem i dziećmi na wakacje do Włoch, a potem wrócimy do Stanów – zakończyła swoją wypowiedź. Z nieco bliższych stron, bo znad polskiego morza, czyli z Gdyni dojechała Iwona Grzegorzewska (zd. Demuth). Dojechali jeszcze ludzie z Poznania, Leszna, z okolic Kościana i z gminy Czempiń. Cztery pomysłodawczynie i organizatorki: Natasza Oleszak (zd. Wojciechowska), Marzena Rymaniak (zd. Hohorek), Magdalena Szybiak (zd. Kasprzak) i Eliza Schmidt (zd. Andrzejewska) pomysł zorganizowania zjazdu nosiły w sobie od ubiegłego roku. - Zbieraniem danych i szukaniem kontaktów do dawnych koleżanek i kolegów zajęłyśmy się w grudniu ubiegłego roku – mówi Marzena Rymaniak z Gorzyc w gminie Czempiń. Skorzystałyśmy z pomocy czempińskiej Szkoły i starych dzienników. Nasza koleżanka Magdalena Kasprzak jest obecnie nauczycielką w czempińskiej Szkole i było nam łatwiej. Z niektórymi kolegami i koleżankami widujemy się na codzień. Potem docierałyśmy do rodziców i rodzin dawnych absolwentów. I tak tworzyliśmy listę zaproszonych gości na ten zjazd – dodała pani Marzena. W sobotni wieczór 13 czerwca, gdy już przy stołach zasiedli dawni uczniowie, a muzykanci zagrali pierwsze dźwięki, na scenę wyszły Magdalena Szybiak i Eliza Schmidt. Przygotowały na powitanie zabawne wierszyki, które brzmiały tak: - Moi kochani i moi mili! Ten wierszyk zrodził się z potrzeby chwili. Gdy całą imprezę załatwiliśmy, siedząc przy stoliku, wspomnienia uruchomiliśmy. Zatem słuchajcie, nie oceniajcie, tylko w lata szkolne z nami wracajcie. Jako siedmiolatkowie się spotkaliśmy. Na osiem lat ekipę zmontowaliśmy. Pierwsze trzy lata w rękach naszej wychowawczyni dawaliśmy się lepić prawie, jak gliny. Gdy klasa czwarta nas przywitała, dyrekcja do każdego przedmiotu innego belfra dała. Biologia z Klarzyńskim Grzesiem, każdy zeszycik musiał być z równym marginesem. Pani Marciniak też biologii uczyła. Z nią był spokój i była miła. Dla niektórych matma była miła. Pani Wojciechowska muchy by nie skrzywdziła. Jednak, gdy w ręce swe „Flora” brała, wtedy ta matma trochę bolała. Hanna zeza miała. W każda stronę widziała. Na Kaczorka patrzyła. Ignaca ochrzaniła. Język rosyjski z Więch Bożenką. Dla niejednego bywała udręką. Gdy swą rączką za ucho chwytała i swe mądrości wygłaszała. Dziewczyny wiecznie o disco dusiła. Na końcu i tak dobre oceny wystawiła. A Oleńka Domagała? Pragnęła, by każda osoba w jej oczy spojrzała. Po to tu jestem i za to mi płacą - mówiła. Pierwiastków i mas molowych nas nauczyła. Jasiu od fizyki, to był specjalista od biwaków harcerskich do Zaniemyśla. Przybylski i Woźny w fizycznym kantorku się spotykali. Po długich dyskusjach menzurki przechylali. U Pawlukowicza klucze latały. Za krzywe literki i rysunki uszy urywały. Pismo techniczne, to jego domena. Z każdego chciał zrobić inżyniera. Jolka od muzyki była miła. Miłość do nutek w nas wszczepiła. Za to Wawrzyniak, wf-istka nasza, jak ryknęła, trzęsła się cała klasa. Pani Dudowa do drzwi pukała i delikwenta do borowania zaprowadzała. A nasz pan Woźny - świętej pamięci - jest wiecznie młody w naszej pamięci. Gumy Donaldy uwielbialiśmy. By miały kolor - rysik gryźliśmy. W zeszyt szczerości każdy się wpisywał i swe tajemnice w nich ukrywał. Kibelki na dworze czasem wylewały i zimą dzieciaki na tej „pachnącej wodzie” ślizgawkę urządzały. To krótki wycinek wspomnień ubrany w rymy. Teraz na waszą inwencję liczymy. I pod koniec imprezki w dłuższy wierszyk skleimy. Każda ze zwrotek wywoły wała salwę radości, a czasem głośnych braw. Po powitaniach przyszła pora na uroczystą kolację. Najedzeni i radośni dawni absolwenci ruszyli na parkiet. Muzykę lekką i skoczną serwował zespół Mega Mix w składzie Mariusz Szałaga z Piechanina – instrumenty klawiszowe i wokal, Jarosław Wieczorek z Borowa – basista, saksofonista i wokal, Tomasz Musiał z Grodziska Wlkp. – perkusja i Maciej Pańczak z Donatowa – instrumenty klawiszowe. Redakcja KL dziękuje organizatorom za zaproszenie na uroczyste spotkanie szkolne i za miłe przywitanie Kuriera lokalnego ze sceny. Było radośnie i ludzie byli nader sympatyczni. Ewa Noga-Mazurek