20 sierpnia 2017
niedziela

Dziś imieniny:
Bernarda, Sobiesława, Samuela

Nowy numer Kuriera Lokalnego już dziś.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Polskie dzieci powinny być w Polsce

Wyjeżdżają z Polski młodzi ludzie czasem już z urodzonymi w kraju dziećmi, choć czasem bywa, że maluchy rodzą się już poza krajem. Od kilku lat, za pośrednictwem dawnej mieszkanki Kościana Agaty Brzoski, redakcja Kuriera lokalnego ma możliwość podglądania polskich dzieci w Anglii, a dokładnie w Londynie. Nasi mali obywatele w ciągu tygodnia chodzą do angielskich szkół i przedszkoli. Tam mówią i piszą po angielsku. Jednak ich polscy rodzice chcą, by dzieci nie traciły kontaktu z rodzimym językiem i wysyłają je do polskich szkół. Jedną z takich placówek jest polska, weekendowa szkoła w dzielnicy Ilford.

Założona została w 1957 roku, a jej pełna nazwa brzmi Polska Szkoła Przedmiotów Ojczystych im. Królowej Jadwigi. Działa pod patronatem Polskiej Macierzy Szkolnej Za Granicą. Prowadzona jest tu nauka dla dzieci polskich i dzieci pochodzenia polskiego mieszkających na terenie Wielkiej Brytanii. Przyjmowane są one po ukończeniu 5-go roku życia. Zajęcia szkolne odbywają się w wydzierżawionym budynku od angielskiej szkoły Ilford Ursuline High School. Natomiast oficjalna siedziba, gdzie przychodzi korespondencja oraz wywieszane są szkolne ogłoszenia znajduje się przy domu parafialnym przy Ashgrove Road i to dzięki uprzejmości polskich księży oraz rady parafialnej, albowiem Szkoła im. Królowej Jadwigi jest instytucją przyparafialną. Fundusze na utrzymanie pochodzą z opłat pobieranych za naukę od rodziców oraz z różnego rodzaju dotacji i szkolnych imprez, o które pracownicy szkoły sami się starają. Źródłem dochodu są między innymi niedzielne herbatki szkolne, które odbywają się w niektóre niedziele po mszy w domu parafialnym. Dyżurujący rodzice sprzedają kawę lub herbatę oraz ciasta własnego wypieku. Wszyscy wykonują swoje funkcje dobroczynnie. Do pomocy w organizowaniu szkolnych imprez przyłączają się w ciągu roku również inni rodzice. Aby podreperować budżet prowadzi się kawiarenkę, organizuje kiermasze, pamiątkowe zdjęcia z Mikołajem. Cały dochód z tych przedsięwzięć przeznaczony jest na Szkołę. Sprawami nauczania zajmuje się kierownik Szkoły, który rekrutuje nauczycieli i asystentów oraz sprawdza zgodność poziomu nauczania w poszczególnych klasach. Wynagrodzenie dla nauczycieli za wykonywaną pracę jest finansowane z funduszów Szkoły. Nauka obejmuje cztery przedmioty: język polski, historię, geografię Polski i religię. - Cel, to szerzenie wiedzy ogólnej o polskiej kulturze, tradycjach i języku polskim, utrwalanie wśród dzieci poczucia polskiej tożsamości i patriotyzmu - tak mówią pracujący w szkole nauczyciele. Działalność tej polskiej szkoły, jaki i innych polskich szkół sobotnich skierowana jest do polskich dzieci, które chcą poznać ojczysty język oraz zwyczaje i tradycje. Obecną dyrektor Szkoły jest D. Górczyńska-Hart - Polka, która w ciągu tygodnia jest nauczycielką w angielskiej placówce. Aby przedstawiciel Kuriera lokalnego mógł wejść do budynku szkoły obowiązkowa była zgoda dyrekcji. W Wielkiej Brytanii budynki oświatowe są podczas zajęć zamknięte. Nie ma możliwości, jak w Polsce, by wejść z ulicy choćby na korytarz. Redaktor naczelna KL, jako filolog polski miała możliwość siedzenia i przysłuchiwania się lekcjom języka polskiego i historii w jednej z klas. Zauważyliśmy, że nie wszystkie dzieci są zainteresowane przedmiotem, że nie zawsze przychodzą przygotowane na zajęcia, a podczas przerw często nie mówią do siebie po polsku. Uczeń klasy III, syn jednej z nauczycielek tej szkoły - wykazywał wyraźne lekceważenie przedmiotu. Siedział w ostatniej ławce, huśtał się na krześle i niechętnie odpowiadał na pytania nauczycielki. Zapytaliśmy jego wychowawczynię podczas przerwy, dlaczego tak się dzieje. Odpowiedziała, że on nie chce z własnej woli chodzić do polskiej szkoły, że zmusza go do tego mama. Ona zaś uważa, że chociaż syn nie chce czynnie uczestniczyć w zajęciach, to niech chociaż osłuchuje się z polską mową. Tego dnia po zajęciach wszystkie klasy zaproszone zostały na aulę. Wtedy mogliśmy zobaczyć, że było ich kilkaset. od klasy pierwszej, po gimnazjalistów. Patrzyliśmy na te polskie dzieci i młodzież i myśleliśmy, że oni czują się w Londynie, jak u siebie. W większości jest to już pokolenie straconych dla kraju młodych ludzi. To ich rodzice mają sentyment do ojczystej ziemi. Oni już nie! Tam na codzień chodzą do londyńskiej szkoły. Tam mają miejscowych kolegów. Tam biegają i bawią się na boiskach. Czują, że tam jest ich dom. Do Polski pewnie przyjeżdżają, jak na wakacje do dziadków. I to wszystko. A przecież powinny to być nasze, polskie, młode pokolenie, tworzące przyszłość kraju. Nie wiem, czy polityczne zachęcanie przez nasze elity, by Polacy wyjeżdżali z Polski i szukali szczęścia w świecie, to dobra filozofia? A do Polski, kto ma za to przyjeżdżać? Chińczycy? Wietnamczycy? A może inni kolorowi? Tu nie chodzi o jakiś rasizm, ale o kulturę tworzoną przez wieki przez naszych pradziadów, o naszą historię, mowę, a nawet religię. Każda nowa nacja przywozi inny język, inne nawyki - obce naszemu społeczeństwu - nawet obce wychowanie. Czy to znaczy, że Polacy mają się przenosić do Niemiec, do Anglii, Irlandii i jeszcze, gdzieś tam? A kolorowi mają zasiedlać Polskę? Tylko, po co te roszady? Żeby wymieszać rasy? Żeby wymieszać religie? A może zuniformizować wszystkie poglądy, nawyki, doświadczenia i języki? Już teraz jest tak, że starsze pokolenie nie rozumie angielskojęzycznych naleciałości w mowie polskiej młodzieży. Do niedawno społeczeństwo było zmuszane do nauki języka rosyjskiego, a teraz jest dominanta języka angielskiego. Polski poeta i prozaik renesansowy, tłumacz, a także polityk i teolog ewangelicki Mikołaj Rej przed wiekami protestował. Nie chciał, aby w ówczesnej Polsce pisało się wyłącznie po łacinie. Zaczął tworzyć tylko po polsku. To jemu zawdzięczamy znane powiedzenie: „Polacy nie gęsi i swój język mają”. Odwiedzana przez KL szkoła w Londynie jest jedną w wielu w tamtym kraju. Szkoda nam tamtych dzieci. szkoda, że władze nie czynią nic, aby ich rodzice chcieli do nas wrócić. „Ojczyzna, to wielki, zbiorowy obowiązek” - powiedział w XIX wieku Cyprian Kamil Norwid. Pisząc to miał na myśli, że na ojczyznę składa się wiele zbiorowych obowiązków, to podejmowanie istotnych decyzji, by ojczyzna rosła w siłę i się rozwijała. Dla współczesnego Polaka słowa ojczyzna i patriotyzm powinny oznaczać kraj, w którym się urodził i gdzie kiedyś wielu ludzi żyło i budowało wielkość i historię tych ziem. Czasem oddawali życie, by dalej kraj funkcjonował i trwał niepodległy. Ojczyzna, to szacunek i umiłowanie do swoich miejsc. Jakie znaczenie mają dziś słowa Norwida, jeśli nasze władze zachęcają do wyjazdów i do szukania szczęścia w świecie? Ewa Noga-Mazurek