20 sierpnia 2017
niedziela

Dziś imieniny:
Bernarda, Sobiesława, Samuela

Nowy numer Kuriera Lokalnego już dziś.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Prokurator zajął się Joanną M. ze Stęszewa

Kiedy w 2009 roku ówczesny komendant stęszewskiej policji Piotr Pawlak złożył doniesienie do grodziskiej prokuratury z wnioskiem o wszczęcia śledztwa w sprawie oszustw mieszkanki Stęszewa Joanny M. - pani prokurator odpowiedziała pismem z dnia 23 marca 2009 roku, co następuje: Prokurator Prokuratury Rejonowej w Grodzisku Wlkp. po rozpoznaniu zawiadomienia Małgorzaty B. i innych osób z dnia 16 lutego 2009r. w sprawie doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, tj. o czyn z art. 286 § 1 k.k, na podstawie art. 305 § 1,3 k.p.k. i art. 325a k.p.k. postanowił odmówić wszczęcia śledztwa w przytoczonej wyżej sprawie. ******** Na fotografii oskarżona

W uzasadnieni można było przeczytać: W dniu 16.02.2009r. do Komisariatu Policji w Stęszewie zgłosiła się Małgorzata B. (nazwisko znane redakcji), która powiadomiła o podejrzeniu dokonania oszustwa na jej szkodę przez Joannę M. Wyżej wymieniona podała, że w grudniu 2007r. oraz w styczniu 2008 r Joanna M. pożyczyła od niej łącznie 71.500 złotych z przeznaczeniem na spłatę podatku od uzyskanego spadku i dotychczas pieniędzy nie zwróciła. Małgorzata B. przekazała jej na początku grudnia 2007r. 60 tys. zł ( nie pobierając żadnego pokwitowania), następnie 28 grudnia 2007r. - kwotę 2800 zł i 700 zł ( na konto męża w/wymienionej Adama M.), a po około miesiącu-dwóch kolejne 8000 zł (bez pokwitowania). Do sierpnia 2008r. Joanna M. zwróciła łącznie 1000 zł (co zgodnie z umową w/ wymieniona potraktowała, jako ,,zadośćuczynienie” za udzieloną pożyczkę), a także sfinansowała zakup alkoholu na wesele syna Małgorzaty B. W-styczniu 2009r. natomiast zwróciła łącznie 21 tys. zł. Pani prokurator napisała także, że w okresie od 16 lutego do 5 marca 2009r. podobne zawiadomienia przyjęto od innych mieszkańców Stęszewa, przy czym poszczególne osoby pożyczyły Joannie M. na poczet wspomnianych należności podatkowych. Były to: *Alina G. - w dniu 28 października 2003r. przelała na konto Adama M. 7167zł (które Joanna M. miała zwrócić do stycznia 2004r.), a w styczniu lub lutym 2008r. pożyczyła jeszcze 2400 zł (dał bez pokwitowania); * Sławomira D.- w dniu 13.04.2004r.- 1233, 40 zł (na konto), a w 2005 r. dodatkowo kwotę 2100zł (lub 2500 zł) i 1200 (lub 1700 zł) - bez pokwitowania oraz w dniu 15 lutego 2008r. na konto Adama M. 2150 zł, a następnie także 3 - 4 razy po 250 zł (bez pokwitowania); *Aurelia B. - w styczniu 2004r. - 3700zł (na konto A. Misztala), a następnie w sierpniu 2005r. - łącznie 800 zł oraz 2500 zł do ręki Joanny M. 2500zł ( z czego jednak w/ wymieniona zwróciła jej 2 tys. zł); *Ryszard i Genowefa O. - w listopadzie 2006r. - kwotę 20 tys. zł, które w/wymieniona zwróciła (tak samo. jak i kolejne 3 - 4 kwoty po 5 tys.), w styczniu i lutym 2008 r. natomiast kolejne 10 tys. zł, z których J. M. zwróciła łącznie 1200 zł. ( na co sporządzono umowę); * Marian C. - we wrześniu 2007r. - 7400,40 zł, a w paździemiku2007r. łącznie 23.437 zł ( na konto bankowe Adama M.), przy czym Joanną M. zwróciła mu 5800zł. *Leszek i Beata J. - pod koniec 2007r. kilkakrotnie łączną kwotę 30 tys. zł ( bez określenia terminu zwrotu), na okoliczności czego nie sporządzono jednak żadnej umowy; *Andrzej R. - w okresie od lutego 2007r. do listopada 2008r. łącznie 210 800 zł (które miały być spłacone w ciągu roku), a na dowód czego sporządzono z w/wymienionym umowę pożyczki, a których dotychczas Joanna M. nie zwróciła; *Władysław U. - w marcu 2008r. dokonał na konto Joanny i Adama M. kilkakrotnych wpłat w łącznej kwocie 20 202 zł , a w kwietniu 2008r. - kilkakrotnych wpłat w łącznej kwocie 69.943,40 zł, w marcu 2008r. do ręki Joanny M. łącznie 16.034 zł, a ponadto w kwietniu i maju 2008r. - 36.901 zł (na konto bankowe) i do rąk w/wymienionej w tym samym czasie 7466,80 zł, z czego jednak Joanna M. do marca 2009r. zwróciła łącznie 63.400 zł; *od Anny F. natomiast Joanna M. usiłowała pożyczyć prawdopodobnie w 2005r. kwotę15 - 20 tys. zł. Każdy z w/wymienionych udzielił pożyczki w zamiarze uzyskania w późniejszym czasie obiecanych przez Joannę M. pieniędzy (bądź to w wysokości lO-krotnej wartości pożyczanej kwoty, bądź uzyskania 113 rzekomego spadku), bądź też innego rodzaju zysków - dalej pisze pani prokurator. Wszyscy oni, co najmniej od kilku do kilkunastu lat znali Joannę i Adama M. i utrzymywali z nimi bliskie kontakty towarzyskie. Joanna M. udzielała się w pracach Rady Rodziców miejscowej szkoły, prawdopodobnie prowadziła działalność charytatywną. Uchodziła za osobę majętną. Powszechnie było wiadomo,- że wyjeżdżała na wycieczki turystyczne, prawdopodobnie do Tunezji, Hiszpanii, Grecji, Egiptu, Turcji i innych krajów (także w towarzystwie w/ wymienionych). Remontowała dom, nabyła samochód. W/wymienionym wiadomo było jednak także, iż Joanna M., gdzie nie pracuje, a jej mąż zatrudniony jest, jako operator koparki w Stęszewie. Po udzieleniu pożyczek nadal w/wymienieni utrzymywali z nimi bliską znajomość. W związku z doniesieniami złożonymi, przez wskazane wyżej osoby przeprowadzono czynności sprawdzające, z których wynika, iż Joanna M. prawdopodobnie sama mogła paść ofiarą wyłudzeń. Jak wynika z jej oświadczeń w 1994 roku głosiło się do niej dwóch mężczyzn przedstawiających się, jako prawnicy jej dziadka ze strony matki - Czesława Śliwczyńskiego. W/wymieniona nie utrzymywała wcześniej kontaktów z dziadkiem, jednak przez następne kilka lat do 2002 r. otrzymywała od niego, za pośrednictwem opisanych mężczyzn różne kwoty pieniędzy i prezenty. W maju 2002r. dowiedziała się, że jej dziadek zmarł we Włoszech pozostawiając jej znaczny spadek. Na poczet należności podatkowych związanych ze spadkiem wpłacała prawnikom (także za pośrednictwem innych osób) różne kwoty pieniędzy, które w końcu zaczęła pożyczać od swoich znajomych. Na potwierdzenie opisanych okoliczności wyżej wymieniona nie posiada żadnego dokumentu. Jednak uznając, że sama została oszukana przez wskazane osoby, zwróciła się o pomoc do kancelarii adwokackiej „Krotoski - adwokaci” w Poznaniu. Jak wynika z kopii pisma adw. Pauliny Tworek adresowanego do jednego z pokrzywdzonych, kancelaria ta prowadzi czynności mające na celu wyjaśnienie okoliczności dotyczących rzekomego spadku i prawdopodobnego oszustwa dokonanego na szkodę ich mandatki. Z treści tego samego pisma wynika, iż Joanna M., jako dłużniczka zobowiązała się zwrócić pożyczone pieniądze i poczyniła już w tym kierunku stosowne kroki (m. in. wystawiając swój dom na sprzedaż). W świetle wskazanych wyżej okoliczności należy uznać, iż nie widać podstawy do wszczęcia w przedmiotowej sprawie postępowania karnego. Przestępstwo z art. 286 § l k. k. polega na doprowadzeniu innej osoby do niekorzystnego. rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym poprzez wprowadzenie w błąd, wyzyskanie błędu lub niezdolności należytego pojmowania działania, a to w celu osiągnięcia korzyści majątkowej Wprowadzenie w błąd polega na tym, że sprawca swoimi podstępnymi zabiegami doprowadza mną osobę do mylnego wyobrażenia o rzeczywistym stanie rzeczy. Środkiem użytym do wprowadzenia w błąd może być słowo, pismo, fałszywe narzędzie i urządzenie, a także każde działanie mające wprowadzić pokrzywdzonego w błąd. Wyzyskane niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania polega natomiast na wykorzystaniu sytuacji, gdy ofiara z jakichkolwiek względów nie ma zależnego rozeznania, co do transakcji, jaką podejmuje, czy to z braku odpowiedniego rozwoju psychicznego, niedostatecznej socjalizacji, młodego wieku, upośledzenia umysłowego itp. Strona podmiotowa przestępstwa oszustwa polega na umyślności. Działanie sprawcy motywowane jest osiągnięciem celu w postaci korzyści majątkowej. Wymagana jest więc szczególna postać zamiaru bezpośredniego kierunkowego (dolus directus coloratus), który musi powstać w chwili zawierania przez sprawcę danej umowy, czy też transakcji. Wobec powyższego działaniu Joanny M. nie można przypisać znamion opisanego przestępstwa. Zwłaszcza w sytuacji, gdy w /wymieniona była dobrze znana pokrzywdzonym, a oni sami w nadziei uzyskania znacznych profitów w przyszłości - zawierali z nią umowy na znaczne kwoty, częstokroć nie ustalając okresu zwrotu pożyczki i nie dokumentując faktu przekazania pieniędzy, niekiedy nie domagając się przez dłuższy czas ich zwrotu. Należy podkreślić, że wyżej wymieniona faktycznie pozostaje dłużniczką wskazanych osób (i to na znaczne kwoty), zatem pokrzywdzeni nadal mogą dochodzić od niej swoich należności na drodze postępowania sądowego. Wobec powyższych okoliczności postanowiono, jak w sentencji. Podpisano Prokurator Prokuratury Rejonowej Małgorzata Dotka * * * Tak to było pięć lat temu. Wyszło na to, że pani prokurator też uległa sugestiom „niby-poszkodowanej”. Ona sama, uwolniona od zarzutów, znów naciągała kolejne osoby na duże kwoty, w tym jedną z miejscowych lekarek na ponad sto tysięcy złotych. Gdy grunt w Stęszewie zaczął jej się palić, opuściła dom teściowej. Pani prokurator w uzasadnieniu napisała, że Joanna jest właścicielką domu i że go wystawiła na sprzedaż, aby spłacić długi. Pani prokurator uwierzyła w banialuki oskarżonej. Joanna zabrała ze sobą do Poznania najmłodszego z trójki dzieci. Pracowała, jako przedstawicielka sieci telefonicznej i tam „nabrała” dwóch młodych chłopaków spod Konina na kilkanaście tysięcy. Potem dostała pracę w hurtowni farmaceutycznej. Kradła markowe kremy sprzedawane tylko w aptekach. Zaprzyjaźniła się z Monika P. i w krótkim czasie wyłudziła od niej 30 tysięcy. Flirtowała z kierownikiem hurtowni. Wysyłała do niego SMS-y strasząc, że o wszystkim dowie się jego żona. Miała świadectwo ukończenia technikum farmaceutycznego, choć nigdy takiej szkoły nie skończyła. Wydało się to i musiała z hurtowni odejść. Imała się kolejnych profesji. Między innymi została przedstawicielką kancelarii prawnej i tam okradła jedną z pracownic na kilka tysięcy. Pokazywała już dyplom ukończenia wyższej uczelni. Tak toczyło się jej życie. A gdzie mieszkała? Wynajmowała apartament na Winogradach u Magdaleny P. Zapłaciła kilka czynszów, a potem przestała. Wyniosła się potajemnie, a klucz zostawiła u sąsiadów. Wynajęła potem wille na Naramowicach, potem na Podolanach. Także je w niełasce opuszczała. W międzyczasie miała kilku partnerów, których też okradła. Jednemu z nich opowiadała, że rozwiodła się z mężem Adamem. Urodziła mu synka. Było to dwa lata temu. W następnym roku urodziła piąte dziecko - dziewczynkę z kolejnym partnerem. Najstarszy syn też mieszkał z matką, do tego ze swoją dziewczyną i z ich małym dzieckiem. Cały czas z Joanną jest jej drugi z synów. Dojeżdża też dorosła już córka. Joanna nie nosi już nazwisk męża. Wróciła do panieńskiego i nazywa się Joanna B. Mieszkając w Poznaniu oszukiwała na lewo i prawo. Poszkodowani zwracali się do Kuriera lokalnego o pośredniczenie w kontaktach między sobą. Opowiadali nam o oszustce i przekazywali dokumenty. Mamy już cały segregator pism, wyroków, decyzji komorniczych itp. Poznańscy poszkodowani powtarzali, że nie odpuszczą. Jedną o ostatnio „naciągniętych” na 30 tysięcy była Katarzyna Król. Pracowała w jednym ze stoisk na Poznańskiej Giełdzie Odzieżowej. Joanna M. vel B. przyszła na giełdę, by kupić materiał na togę. Chciała się poradzić sprzedawczyni, jaki materiał jest gatunkowo najlepszy. Katarzyna Król miał właśnie osobiste kłopoty. Pani Joanna „niby-mecenas” zaproponowała pomoc w rozwiązaniu prawnego problemu. Panie poznały się bliżej. Joanna M-B wzięła zaliczkę i tyle ją sprzedawczyni widziała. Opowiedziała potem swoją historię w Głosie Wlkp. i redaktor Ewie Naga-Mazurek z KL. Ponad rok temu funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji kontaktowali się z Kurierem lokalnym i prosili o pomoc w uściśleniu miejsca pobytu oszustki. Prawda jest taka, że chyba KL wie najwięcej, co się dzieje z dawną mieszkanką Stęszewa. Jest tak za sprawą przekazywania nam przez poszkodowanych informacji o dawnej stęszewiance. Dostaliśmy właśnie zawiadomienie, że Poznańska Prokuratura sporządziła akt oskarżenia przeciwko oszustce. Złożyła go do Sądu Okręgowego w Poznaniu. Sprawa ruszy we wrześniu tego roku. Jest 49 osób uwzględnionych, jako poszkodowane. O przebiegu rozpraw będziemy informować naszych czytelników.(maz)