24 października 2017
wtorek

Dziś imieniny:
Marcina, Rafała, Arety

Nowy numer Kuriera Lokalnego już za 5 dni.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Trwać będzie w ich sercach

W poniedziałek 14 lipca o 10.10 Leszek Werner z Wronczyna w gminie Stęszew poprosił syna Damiana, by wziął ich rodzinnego Fiata 125p i podjechał na stację benzynową, mieszczącą się półtora kilometra od domu, w sąsiedniej miejscowości i zatankował auto. 24-latek wziął kluczyki, wsiadł do zielonego malucha i ruszył w stronę Modrza, gdzie SKR-y mają swoje dystrybutory.***Na fotografii Damian Werner

Ujechał około kilometra drogą wojewódzką numer 431, wiodącą od Kórnika-Mosiny, przez Wronczyn do Granowa i dalej na Grodzisk, Nowy Tomyśl i do Świecka. Miał jeszcze około pięćset metrów do stacji, gdy naprzeciw niego na drodze pojawiła się ciężarowa cysterna. Gdy była około 50 metrów przed Damianem zaczęła „tańczyć” na szosie. Cysterną na łódzkich numerach rejestracyjnych kierował także 24-latek. Nie opanował on swego pojazdu, zjechał na przeciwny pas jezdni, uderzył w Fiacika, wbił go w przydrożne drzewo, sam obrócił się w przeciwnym kierunku, wpadł do rowu i upadł z ciężarówką na bok. Sunąc wyrwał z korzeniami drzewo. Podczas tych ewolucji z cysterny wylewał się olej napędowy i spływał na szosę i pobocza. Trzaski i zgniatanie blachy sprawiły, że wybiegli z domów okoliczni mieszkańcy Modrza. Pobiegli do kierowcy Fiata, ale maluch był zupełnie skasowany. Jasne było, że siedzący wewnątrz człowiek nie miał szans na przeżycie. Po kierowcę dużej Scanii przyleciał helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i zabrał do szpitala w Puszczykowie. Funkcjonariusze policji zabezpieczali ślady, a strażacy z jednostki chemicznej zajęli się utylizowaniem oleju, bo z rozszczelnionej cysterny nadal wylewał się olej. Wylało się około 800 litrów. Zostały te ilości z czasem zneutralizowane na szosie, ale popłynęły również na tereny wokół, do niżej położonych domów i ogrodów. Tym nikt się nie zajął. Ruch na drodze przywrócono po ponad siedmiu godzinach. Dopiero około 18-ej. Zdarzenie miało miejsce na obrzeżach wioski. Tam powstaje wiele nowych budnków. We wtorek przy jednym z nich pracował Mikołaj Blejwas. To bliski kolega zmarłego Damiana. - Dziesięć minut mnie dzieliło od tego zdarzenia - powiedział Mikołaj. Też mieszkam we Wronczynie i też wyruszyłem w stronę na Modrze. Dojeżdżam tu często do nowo stawianego domu. Dziś przywiozłem całą przyczepę wiórów i rozsypuję na posesji, bo stoją przy niej rozległe kałuże oleju. Strażacy uporządkowali asfalt, ale o prywatnym terenie nie pomyśleli. Boję się o rośliny, że nam zmarnieją. Warto dodać, że w ostatnią sobotę Mikołaj Blejwas właśnie się ożenił w dziewczyną z Modrza - Weroniką. Jakie szczęście, że jego też nie było na tej drodze. Jak mówi i jemu mogło się to przytrafić, gdyby wyjechał kilka minut wcześniej. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierowca cysterny jechał z prędkością 85 km/h przy ograniczeniu do 50 km/h. Za przekroczenie prędkości i naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym 24-latkowi z cysterny zatrzymano prawo jazdy. Policja i prokuratura ustalają szczegóły wypadku. Zatrzymajmy się chwilę przy poszkodowanym Damianie. Był najmłodszym z trójki synów Stefanii i Leszka Wernerów z Wronczyna. Najstarszy to Marcin, drugi - Dawid. Cała trójka, to piłkarze miejscowego Klubu Sportowego LZS Wronczyn. Ostatnio mniej grali ze względu na kontuzje. - On z nich wszystkich był najweselszy - wspomina zaprzyjaźniony z rodziną pan Szczeszek z sąsiedniego Zaparcina. Pół godziny przed wypadkiem, tym maluchem był u mnie w sklepie Leszek - ojciec chłopaka. Spieszył się! A gdyby jeszcze chwilę ze mną pogadał, to później by dał kluczyki synowi i cysterna by go nie trafiła. Rodzice najpierw usłyszeli, że coś się dzieje za wioską. Ojciec zaczął się niepokoić, że syn tak długo nie wraca. Wykonał do niego kilka telefonów, ale chłopak nie odbierał. W międzyczasie ludzie mówili, że na drodze był wypadek. Poprosił zatem pan Leszek Werner innego kierowcę, aby z nim podjechał w stronę zdarzenia. Policja nikogo już nie dopuszczała. Zapytał tylko, jaki samochód uczestniczył w wypadku. Powiedziano mu, że był to zielony maluch. No, to już wiedział, dlaczego syn nie odbierał od niego telefonu. Co można o takiej tragedii napisać? Brakuje słów, by określić, co czują najbliżsi. Redaktor KL miał okazję poznać dwa lata temu braci Wernerów - własnie Damiana i Dawida. Ustawiali się do zdjęcia podczas jednej z letnich zabaw w „Zajeździe u Jana”. Szczególnie Damian pozował do fotografii. Dziś zamieszczamy dwie fotki z tamtego wieczoru. Na pierwszej Damian wybiera losy z pojemnika, które trzyma mieszkanka Głuchowa Irena Grzelka. Na drugiej jest grupa młodych ludzi, którzy bawili się w tamtą, letnią noc. Razem z Damianem byli: wspomniany wcześniej Mikołaj Blejwas, Tomasz Przywedzki, Damian Werner i Mateusz Stawny - wszyscy z Wronczyna i do tego piłkarze LZS-u. Oprócz nich na zdjęciu widzimy Artura Witkowskiego ze Srocka Małego -Wsi, Bartosza Sikorskiego z Dołów w gminie Kamieniec i Darka Wojciechowskiego. Razem z nimi były dziewczyny: Marika Kędziora ze Stęszewa, Klaudia Bilska i Emilia Żychlińska - obie z Czempinia. Trudno znaleźć słowa, by coś jeszcze napisać. Cokolwiek się powie, to i tak nie odda smutku, jaki targa serca i dusze bliskich Damiana. Ewa Noga-Mazurek