24 października 2017
wtorek

Dziś imieniny:
Marcina, Rafała, Arety

Nowy numer Kuriera Lokalnego już za 5 dni.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Jak daleko może posunąć się nauczyciel próbując zaprowadzić porządek na lekcji?

Pod koniec marca na ławie oskarżonych zasiadł nauczyciel ze szkoły podstawowej w Śmiglu. Mężczyzna oskarżony jest o fizyczne i psychiczne znęcanie się nad swoimi podopiecznymi. Zdaniem oskarżonego sprawa jest bardziej złożona niż na to wygląda. Nauczyciel uważa, że jego depresja i bezsilność były spowodowane zachowaniem niektórych uczniów.

Oskarżony uczył języka niemieckiego przez dwadzieścia cztery lata. Od października 2012 roku nie pracuje w szkole w związku z toczącą się sprawą. Na wniosek rodziców, którzy zaalarmowali dyrektora szkoły, sprawa trafiła do rzecznika dyscyplinarnego i prokuratury. Według pozywających do znęcania miało dojść w okresie od września 2011 roku do połowy października 2012 roku. Przemocą mieli być dotknięci niektórzy uczniowie dwóch czwartych klas, a w kolejnym roku piątych. Akt oskarżenia mówi o trzynaściorgu uczniów: Wielokrotnie naruszał ich godność osobistą, ich cześć oraz nietykalność cielesną w ten sposób, że uderzał ich po różnych częściach ciała rękę, dziennikiem, teczką, książką lub długopisem, wkładał palec w odbyt, wykręcał ręce, deptał po stopach, podkładał nogę, odsuwał krzesło i zrzucał z krzesła, ciągnął za uszy, ściskał głowę rękoma, kopał, przezywał, ośmieszał, wyzywał wulgarnymi słowami, niesprawiedliwie traktował w stosunku do innych uczniów. Podczas marcowej rozprawy oskarżony nauczyciel złożył przed sądem obszerne wyjaśnienia. Według niego prawdy należy szukać pośrodku. Nie ukrywał, że między nim a niektórymi uczniami doszło do wielu zdarzeń, które nie powinny mieć miejsca. Podkreślał, że nie jest bandytą ani sadystą, a do działań popchnęła go sytuacja. Nauczyciel uważa, że dyrekcja szkoły i wychowawcy zlekceważyli problem i gdyby w porę zareagowali można by tego uniknąć. Oskarżony opisywał, że w klasach miał miejsce bunt sterowany oddolnie i odgórnie. Jego zdaniem w dwóch klasach skumulowały się wszystkie problemy szkolne. Według nauczyciela apogeum napięć nastąpiło, kiedy do klasy dołączono uczniów z Żegrówka. Uwidocznił się wtedy silny podział na dzieci z miasta i dzieci ze wsi. W konsekwencji miało to doprowadzać do dużych aktów agresji, wobec których szkoła zachowywała się biernie. Według zeznań nauczyciela w każdej z obu klas funkcjonowała grupa prowodyrów, która „bezczelnie i chamsko” przeszkadzała w prowadzeniu lekcji. Oskarżony opowiadał o nagannym zachowaniu uczniów, ostentacyjnym ignorowaniu nauczyciela, prowadzeniu głośnych rozmowy, dzwonienie przez telefon w czasie lekcji, czy słuchaniu muzyki. Miało dochodzić do sytuacji w których uczniowie zabierali nauczycielowi jego przedmioty, rzucali w niego papierkami czy plasteliną, gdy ten był odwrócony. Nauczyciel wskazywał, że swój brak poszanowania dla szkoły i jej mienia uczniowie wykazywali miedzy innymi w sali muzycznej grając na instrumentach, w sali biologicznej bawiąc się z chomikiem lub wychodzeniem bez słowa z lekcji. Nauczyciel nie ukrywał, że czasem dotknął niesfornych uczniów długopisem czy zeszytem, ale nie miało to formę uderzenia, które miałoby sprawić ból czy wyrządzić krzywdę. Nie uznawał takich zachowań ze swojej strony za normalne, ale podkreślał, że wynikało to z zachowania agresywnych uczniów. Oskarżony wyjaśnił, że uczniowie doprowadzili go do desperacji ośmieszaniem, prowokacjami, upokorzeniami, czy wyzwiskami, które doprowadziły do absurdalnej sytuacji, kiedy to nauczyciel odczekiwał aż uczniowie rozejdą się po lekcjach do domów, aby ten mógł spokojnie opuścić szkołę. Według nauczyciela pozostał sam z problemem i nie mógł liczyć na wsparcie. Zdaniem oskarżonego problemy wychowawcze powinno się rozwiązywać w szkole, a nie przed sądem karnym. Oskarżony nauczyciel przedstawił szczegółowe wyjaśnienia oraz wyraził chęć odniesienia się do wszystkich zarzutów . Ze względu na bardzo szczegółowe wyjaśnienia i to, że oskarżony chce odnieść się do każdego z oskarżeń, sprawa została odroczona na koniec czerwca. Podczas kolejnej rozprawy sąd ma poznać wersję drugiej strony. Przesłuchani mają zostać również rodzice.(M&M)