20 sierpnia 2017
niedziela

Dziś imieniny:
Bernarda, Sobiesława, Samuela

Nowy numer Kuriera Lokalnego już dziś.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Niech zostanie w naszej dobrej pamięci

*Agnieszka Matuszak z Modrza napisała tak: - Teraz już wiem, co znaczy stracić cząstkę siebie. Kilka dni temu to Ty martwiłaś sie o mnie, a teraz ja płaczę za naszą gwiazdeczką. Spoczywaj w spokoju. *Ilona Plenzler dodała: - Zapalmy świeczkę za tych, którzy nie usiądą już z nami przy wigilijnym stole. Pamięć o nich w naszych sercach nigdy nie zgaśnie. *Jolanta Kędziora-Ratajczak – nauczycielka w Szkole Podstawowej w Konojadzie w gm. Kamieniec oceniła swoją byłą uczennicę: - Wspaniała kobieta, wrażliwa uczennica. Zawsze będę o Niej pamiętać! Niech dobry Bóg prowadzi Cię za rękę!

*Wika Kwiatek z podkościańskiego Kiełczewa: - To jest nie do wiary. Dlaczego musiałaś odejść? Będziemy tęsknić! Nigdy o Tobie nie zapomnę! *Angelika Nowakowska napisała takie słowa: - Będę bardzo tęsknić! Nigdy Cię nie zapomnę! Kocham Cię, jakbyś należała do rodziny. *Bogusia Matuszczak opublikowała: - Dobrzy ludzie umierają szybko, bo nie muszą udowadniać Bogu, że zasługują na raj! Spoczywaj w pokoju! *Alicja Nowakowska: - Dlaczego odchodzą od nas Ci bardzo bliscy? Osoby, które nigdy nikogo by nie skrzywdziły! Daria-Aniele, dlaczego to musiałaś być Ty? Kochamy Cię i zawsze będziesz w naszych sercach! *Krystyna Ornawka - To jest nie sprawiedliwe! Byłaś młoda, zawsze uśmiechnięta i dobra koleżanka. Nigdy o Tobie nie zapomnimy. Pozostaniesz na zawsze w naszych głowach i sercach. Ale już nigdy Cię nie zobaczymy! Dlaczego to własnie Ciebie spotkało? Odpoczywaj w pokoju! Tyle smutku przyniosła nagła i niespodziewana śmierć Darii Witczak z Drożdżyc w gminie Stęszew. Zaczniemy od tego, że w sobotę 21 grudnia redaktor KL wstąpił do sklepu Ireneusza Szczeszyka w Modrzu, gdzie 27-latnia Daria pracowała. Po sympatycznej rozmowie stanęło na tym, że Daria chciała mieć zdjęcie w Kurierze lokalnym, jak miewają inne dziewczyny. Ubrała na głowę śmieszne, świąteczne rogi renifera i zaczęła się sesja zdjęciowa. Ustaliliśmy, że wejdą te zdjęcia do najbliższego numeru KL. Ponadto bluetoothem wysłała ze swojego telefonu na telefon redakcyjny dwa zdjęcia swojego 5-letniego synka Michasia, by go wstawić do dziecięcego kącika fotograficznego w KL. Po miłych słowach i świątecznych życzenia złożonych sobie na wzajem redaktor KL pożegnał się z Darią. Minęła niedziela i w poniedziałkowe południe, 23 grudnia redaktor znów pojechał w teren. Tym razem trasa wiodła do Stęszewa. Kilka minut po 13-ej dojechał do stęszewskiego skrzyżowania ulicy Kościańskiej z Błoniami. Jest to droga wojewódzka wiodąca od Kórnika i Mosiny do ronda na krajowej piątce i dalej na Buk. W tym miejscu zobaczyliśmy policyjny radiowóz na „kogutach”, funkcjonariuszy stojących na krzyżówce i zatrzymane w jednym miejscu pojazdy. Po dotarciu na miejsce okazało się, że przy osobowym Fiacie Siena leży motor, który wgniótł lewą część pojazdu. Na długości około 30 metrów rozrzucone były elementy tak motoru, jak i pojazdu. Najdalej od miejsca widoczny był czerwono-czarny kask, który na głowie miał motocyklista. Rozmowa ze stęszewskim policjantem Markiem Ludwiczakiem przyniosła informacje, że na skuterze od strony Motelu 2000 jechała dziewczyna. Była na podporządkowanej. Wjechała pod koła samochodu dostawczego z napisem „Ruch”. Kierował nim około 50-letni mężczyzna z Kostrzynia Wielkopolskiego. - Zjeżdżałem z wiaduktu i widziałem ten motor, gdy dojeżdżał do skrzyżowania. Jechałem od Mosiny i miałem dotrzeć do Słupii za Stęszewem - mówił kierowca dostawczego Iveco. Motor stanął na białej linii przy znaku Stop. Wszystko było dobrze i nie mogę zrozumieć, dlaczego po chwili ruszył do przodu prosto na mnie. Nie zdążyłem zareagować, choć prędkości dużej nie miałem. Skuter dostał uderzenie z dwóch stron, ode mnie i od nadjeżdżającego z przeciwnego kierunku, srebrnego Fiata Sienny. Policjanci mówili, że kierowca tamtego auta jest ze śremskiego terenu. Skuterem jechała Daria z Drożdżyc. Pogotowie zabrało poszkodowaną do szpitala w Puszczykowie. Nie było z nią kontaktu, ale żyła. - Gdy dowiedziałem się, że nasza Daria miała wypadek, pomyślałem sobie, że pewnie jest połamana - opowiada właściciel sklepu w Modrzu Ireneusz Szczeszek, u którego Daria Witczak od ponad roku pracowała. Pojechałem od razu do domu dziewczyny i wziąłem jej brata Longina, by ze mną pojechał do szpitala. Ja nie jestem rodziną, więc lekarze nie chcieliby ze mną rozmawiać. Mama dziewczyny miała dojechać nieco później. Jadąc cały czas myślałem, że pewnie jest połamana, ale że żyje. Tymczasem, gdy dojechaliśmy, a było nieco po 17-ej dowiedzieliśmy się, że zmarła. W szpitalu wzięli ją na stół operacyjny, ale się nie udało. Nie mogłem uwierzyć. Poszliśmy na salę, gdzie odwożą zmarłych. Nim nas wpuścili kazali chwilę poczekać. Gdy już ją zobaczyliśmy, to tak ładnie wyglądała. Żadnych zadrapań, żadnych ran. Wyglądała, jakby ją pomalowali i wypudrowali. Pogładziłem ją po policzku. Była zimniutka - w tym momencie głos panu Irkowi, dorosłemu mężczyźnie zaczął drżeć, a w oczach pojawiły się łzy. Ciągle nie mogę zrozumieć, co się stało, że ruszyła prosto pod koła samochodu? Może myślami już była na zakupach? - stale powtarza pan Ireneusz. Wyjeżdżała spod sklepu za dwadzieścia pierwsza. Mówiłem jej, że po południu będę jechał do Stęszewa, to może się ze mną zabrać. Ale ona tylko odpowiedziała, że do tej pory, to zdąży już wrócić. Chciała kupić między innymi nowe spodnie dla synka na święta. Zżyliśmy się z nią bardzo. Na początku, gdy przyszła do pracy, była zamknięta w sobie i małomówna. Tutaj tak się rozwinęła. Uśmiechała się do wszystkich i wszyscy ją lubili. Po tym wypadku mieszkańcy Modrza przychodzą i bardzo jej żałują. Niektórzy nawet płaczą. W życiu nie miała lekko. Zawsze jej było pod górkę. Wychowywała się bez ojca. Sama też wychowywała swojego synka Michała. Od pewnego czasu zaprzyjaźniła się z chłopakiem stąd. Poznali się tu, w sklepie. Wyremontowała dom w Drożdżycach, była szczęśliwa i miało być już dobrze. Wiemy, że uczęszczała Technikum Żywienia i Gospodarstwa Domowego. Szef jest pełen żalu, ale zapłakane są także dwie pozostałe sprzedawczynie z moderskiego sklepu, dwie Agnieszki. Jedną z nich – Matuszczak – zacytowaliśmy na początku tego artykułu. Także KL chce dodać od siebie słowa pożegnania: - Odeszła młoda dziewczyna pełna ciepła i radości życia. Niech zostanie w naszej dobrej pamięci. Ewa Noga-Mazurek