24 lutego 2018
sobota

Dziś imieniny:
Macieja, Bogusza, Ja¶miny

Nowy numer Kuriera Lokalnego już za 8 dni.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

„Nie” dla szkół w Borowie i Starym Gołębinie

Od października 2011 roku trwała walka mieszkańców Borowa i Starego Gołębina o zachowanie tamtejszych szkół. Zgodnie z zapowiedziami władz gminy właśnie te placówki miały zostać zamknięte. Mieszkańcy obu wiosek przez kilka miesięcy prosili władze o to, by nie podejmowały takich decyzji. Finałem tych próśb był kompromis dwóch szkół, które skierowały w lutym pismo do urzędu, aby ten połączył obie placówki w jedną. Nauczyciele umówili się też między sobą, że nie będzie sporów o to, kto miałby utrzymać pracę. Pozostałaby ta grupa nauczycieli, których placówka by ocalała. Ku wielkiemu smutkowi mieszkańców wiosek i ten projekt nie uzyskał aprobaty wśród władz miasta.

W poniedziałek 23 kwietnia o godzinie 17.45 dzieci, rodzice i nauczyciele likwidowanych szkół zorganizowali pikietę przed budynkiem Urzędu Miasta w Czempiniu. Data nie była przypadkowa, bo akurat tego dnia, o 18-ej w budynku Urzędu miała się odbyć komisja rewizyjna. Gdy wybiła godzina, pikietujący weszli do środka, aby uczestniczyć w posiedzeniu komisji. Przyszło tak wiele osób, że sala wypełniona została po brzegi, a niektórzy musieli stać na korytarzu. Na stołach, przy których obradowali radni rozłożone zostały serduszka z imionami dzieci i nazwami likwidowanych placówek. Ponadto z przygotowanych przez pikietujących transparentów wołały prośby o zachowanie szkół w Borowie i Starym Gołębinie oraz pytania: „Czy wybraliśmy likwidatora naszej szkoły?”. Komisja rewizyjna rozpoczęła się od wystąpienia pani skarbnik, odnośnie zmian budżecie. W wydatkach na najbliższy rok pojawiła się pozycja, która budziła zastrzeżenia niektórych radnych. Chodziło o budowę kanalizy na ulicy Chłapowskiego. Radny Jerzy Krzyżostaniak zwrócił uwagę, że na tej ulicy jest zaledwie kilka działek i tylko dwa domy, a w momencie, gdy gmina szuka oszczędności, 230 tysięcy złotych przeznaczone na tę inwestycję można by wykorzystać inaczej. Ta wypowiedź spotkała się z brawami ze strony przybyłych. Poruszonych zostało jeszcze kilka kwestii, a następnie radni przeszli do uchwał. Na początek burmistrz Dorota Lew–Pilarska przedstawiła koszty utrzymania dwóch likwidowanych szkół oraz dla porównania szkoły w Czempiniu. Dane dotyczyły roku 2012 i prognoz na rok 2013. Ogólny koszt utrzymania szkoły w Borowie, to około 822 tysięcy złotych w bieżącym roku i nieco ponad 1 milion w roku następnym (uwzględniono w tym remont dachu, czyli około 175 tys. złotych). W przypadku szkoły w Starym Gołębinie, koszty kształtują się następująco: około 987 tys. w tym roku i 1 milion i 17 tysięcy w roku następnym. Dla porównania w Czempiniu w 2012 roku, jest to koszt 3 milionów 380 tysięcy złotych i 3 milionów 877 tysięcy w roku 2013 (jest to kwota z uwzględnieniem przejścia dzieci z dwóch likwidowanych szkół), bez połączenia, byłaby niższa o około 400 tysięcy złotych. Patrząc na rachunek ekonomiczny nie można nie zgodzić się z propozycją pani burmistrz. Po likwidacji i przeniesieniu dzieci do Czempinia, gmina zaoszczędziłaby ponad 1,6 miliona złotych. W obliczu coraz niższych subwencji na oświatę szukanie oszczędności jest nieuniknione. Obrońcy szkół argumentowali, że nie można patrzeć na szkoły tylko przez pryzmat kosztów, gdyż nie są to wydatki konsumpcyjne, lecz inwestycyjne, bo inwestuje się w młodzież, która w przyszłości będzie pracowała na tę gminę. Tym samym głosem, co rodzice i nauczyciele przemawiało także kilku radnych, między innymi wspomniany wcześniej Jerzy Krzyżostaniak, przewodniczący Rady Krzysztof Sankiewicz oraz Maciej Głochowiak. Pojawiały się także pytania o to, co się stanie z budynkami po likwidowanych szkołach i jakie będą koszty ich utrzymania. W odpowiedzi burmistrz Czempinia zapowiedziała, że na miejscu szkół powstaną biblioteki, pracownie internetowe i świetlice. Na komisji panowała ożywiona atmosfera. Zebrani brawami reagowali na wszelkie wystąpienia radnych lub rodziców, którzy opowiadali się za zachowaniem placówek. Dorota Lew–Pilarska przekonywała zebranych, że uchwały o likwidacji szkół nie oznaczają, że obie szkoły znikną, istnieją bowiem obwody szkolne i może okazać się, że jedna z placówek zostanie. Podkreślała również, że podjęcie takiej decyzji nie było dla niej łatwe, ani przyjemne i że żaden burmistrz za czasów swojej kadencji nie chciałby stawać w obliczu podejmowania takich decyzji. Głos zabrał między innymi proboszcz ze Starego Gołębina Marek Niemir, który starał się przekonać radę do tego, aby na głosowaniu o likwidacji szkół opowiedzieli się za utrzymaniem placówek. Ta część radnych, która była za utrzymaniem chociaż jednej ze szkół na okres np. roku głośno wypowiadała swoje zdanie na forum. Obrońcy szkół próbowali nakłonić pozostałych radnych, aby również wypowiedzieli się w tej sprawie. Nie istnieje jednak żaden obowiązek głośnego wyrażania poglądów, a jedynie dobra wola radnych, którzy mogliby zabrać głos. Mogliby, ale tego nie zrobili. Dlaczego? Pojawiły się sugestie z sali, że są zastraszeni przez panią burmistrz, na co zareagowała sama zainteresowana odpowiadając żartobliwie, że chociaż ma takie nazwisko nie oznacza to, że straszy. Zapewniła, że nie ma czegoś takiego, jak dyscyplina partyjna. Atmosferę próbowali załagadzać przewodniczący Rady i proboszcz Starego Gołębina. Ten ostatni podkreślał, że to nie są ataki na osobę pani burmistrz, a jedynie zwracanie się do niej, jako przedstawiciela tego Urzędu. Krzysztof Sankiewicz, który był za pozostawieniem szkół, jako argument za, podawał między innymi dane statystyczne, które wskazują, że w przyszłości będzie więcej dzieci i Czempiń stanie znowu w obliczu braku miejsc w szkołach, tak jak miało to miejsce ostatnio w całej Polsce, w kwestii przedszkoli. Przerzucanie się argumentami z jednej i drugiej strony zakończono prośbą o to, aby radni jeszcze raz przemyśleli likwidacji szkół. Następnego dnia, 24 kwietnia o godzinie 16-ej odbyła się sesja Rady Miasta. Przy organizacji sesji wzięto pod uwagę fakt, że na przybędzie na nią duża grupa osób broniących placówek w Borowie i Starym Głębinie. Dlatego sesja odbyła się w sali gimnastycznej pobliskiej Szkoły Podstawowej. Jak się okazało była to właściwa decyzja. Na początek radni głosowali nad uchwałą o zmianie budżetu. „Za” opowiedziało się 14 radnych. Tylko jeden był przeciw. Atmosfera na sali „podskoczyła”, gdy przyszła pora podejmowania decyzji na temat likwidowanych szkół. Przemawiali radni, rodzice i nauczyciele. Rodzice po raz ostatni prosili o wstrzymanie decyzji o zamknięciu placówek. Nie obyło się bez kilku żywiołowych wypowiedzi. W końcu przewodniczący Krzysztof Sankiewicz zarządził krótką przerwę. Po wznowieniu sesji głos zabrała pani burmistrz. Powiedziała, że trzeba dojrzeć do wielkiej determinacji, aby podjąć taką decyzję. Powtórzyła, że takich ruchów nie chciałby podejmować żaden włodarz gminy, ale sytuacja zmusza ją i Radę do takich działań. Nim rozpoczęto głosowanie przewodniczący Sankiewicz wnioskował o zmianę w zapisie o likwidacji szkół. Chciał, aby Rada podjęła decyzję o połączeniu placówek. Wniosek ten został jednak odrzucony. Najpierw zajęto się kwestią likwidacji szkoły w Borowie. Dziesięciu radnych było za likwidacją, a pięciu przeciw. Takim samym stosunkiem głosów zatwierdzono uchwałę o zamknięciu szkoły w Starym Głębinie. Gdy zapadły te decyzje na sali pojawiły się gwizdy, a jedna z przybyłych osób zaczęła trąbić wuwuzelą. Likwidacje szkół w Borowie i Starym Gołębinie stały się faktem. Obrońcy szkół natychmiast opuścili salę w poczuciu rozgoryczenia. Można przychylić się do argumentów obydwu stron. Z jednej rodzice walczą o warunki dla swoich dzieci. Z drugiej trzeba pochwalić radę za odwagę w podjęciu tak trudnej decyzji. Matematyka jest nieubłagana, a budżet gminy powinien się bilansować, nie ma co do tego wątpliwości. Trzeba jednak spojrzeć na to z jeszcze innej strony. Gmina Czempiń nie należy do grupy mocno zadłużonych gmin. Nieco ponad 28% deficytu, to nie jest tragedia, a utrzymanie jednej ze szkół przez kolejny rok nie spowodowałoby katastrofy ekonomicznej. Gdyby włodarze gminy przychylili się do kompromisu, który proponowały szkoły zyskałyby bardzo wiele w perspektywie kolejnych wyborów, bo na mandat burmistrza pracuje się przez cztery lata, a nie kilka miesięcy przed wyborami. Taki gest zrozumienia ze strony radnych byłby przez mieszkańców gminy dobrze zapamiętany i stanowił atut w kolejnych wyborach. Mateusz Mazurek