23 lutego 2018
piątek

Dziś imieniny:
Damiana, Romany, Florentyna

Nowy numer Kuriera Lokalnego już za 9 dni.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Fotograf i kamerzysta w kościele?

Temat fotografowania podczas komunijnych uroczystości wraca znów na lamy KL, a to za sprawa kilku telefonów od rodziców dzieci.Przypomnijmy zatem fragmenty starego tekstu, który wywołał poruszenie. „Okazuje się, że polscy księża nie każdego fotografa z aparatem wpuszczają do kościoła podczas ceremonii ślubnej, czy komunijnej. Fotograf, by pracować musi mieć dokument-legitymację wydaną przez kurię. która organizuje kursy i wydaje zezwolenia na fotografowanie.

Na stęszewskim fotograficznym rynku od 18 lat komunie obsługuje Zakład Fotograficzny Sylwii i Leszka Książkiewiczów. Niedawno powstał drugi zakład. Prowadzą go dwie młode kobiety. Zdecydowały się na szkolenie w kurii. Pobrały nauki i odpowiednie sumy zapłaciły, bo proboszcz stęszewskiej parafii, ksiądz kanonik Jan Małeta wymaga kursu. Fotografki jednak nie otrzymały zgody, by robić w Stęszewie zdjęcia komunijnym dzieciom. To je zaskoczyło.” Tyle przypomnienia. Dziś możemy pokazać ten sam problem z punku widzenia rodziców. Osobą, która zechciała szeroko objaśnić Kurierowi lokalnemu, jak wyglądał dobór wszelkich usług i firm obsługujących komunijną uroczystość jest pani Małgosia (nazwisko i adres zamieszkania do wiadomości redakcji). - Wybrano mnie, bo to już czwarte moje dziecko idzie do komunii i wiem, jak to jest – zaczęła rozmowę pani Małgosia. Pierwsze rozmowy zaczęły się we wrześniu ubiegłego roku. Każda klasa, a w Stęszewie są cztery klasy drugie. Każda wybierała po jednym swoim przedstawicielu, który reprezentuje dane dzieci. Tych czterech rodziców, czyli oprócz mnie panie Hania, Iwona i Sylwia spotykały się i omawiały plan działania. Zwróciłyśmy się w październiku do Leszka Książkiewicza, czy w tym roku zechce obsługiwać nasze dzieci. i za jaką kwotę. Interesowało nas także, co oferuje w swojej ofercie. Uzgodniliśmy, że będą to trzy zdjęcia – zbiorowe, na klęczniku i portretowe każdego dziecka oraz płyta DVD. Dlatego już wtedy zdecydowaliśmy się na zakład pana Książkiewcza. Także w październiku wybraliśmy panią z Poznania, która będzie ubierała kościół. Nie zdecydowaliśmy się na lokalne kwiaciarnie, bo ubierają tradycyjnie. Pani z Poznania przedstawiła nam zupełnie inny, ciekawy wystrój kościoła. Zamiast wianuszków będą kielichy. A rodzice chcieli cos innego. Dała też konkurencyjną cenę. Gdyby teraz, po nowym roku ktoś ze Stęszewa nam zaproponował swoje usługi w tej branży - nie przyjęlibyśmy. Tak też się stało z fotografem. Panie z konkurencyjnego Studia nie zgłosiły się do organizatorów jesienią, ale w lutym, gdy wszystko już było uzgodnione. Panie przyszły pod kościól z ulotkami i do szkoły przed wywiadówką. Pomagał im dawny komendant policji Piotr Pawlak. Jak się potem okazało, to ich ojciec. Kilkoro rodziców zachęcało innych do skorzystania z usług Studia tych pań, ale jak mówiłam, to powinny były zrobić w październiku. Ja osobiście ulotkę tamtego Studium Fotograficznego dostałam 3 lutego w piątek podczas święcenia świec w kościele. Zaatakowana poczuła się katechetka komunijnych dzieci, bo wygląda na to, że nie ksiądz, ale może ona bierze pieniądze za to, że nie ta, ale inna firma obsługuje uroczystości. W poniedziałek 27 lutego (KL wyszedł w niedzielę 26 lutego) ksiądz kanonik spotkał się z przedstawicielami rodziców i zapytał, czy było głosowanie w sprawie fotografa. A my faktycznie rozpytywałyśmy zainteresowanych i niewiele osób chciało innych zakład, niż ten, co od lat - znany i sprawdzony. Chcę wyraźne powiedzieć, że nikt inny, tylko rodzice decydują, Jak będzie wyglądać kościół i cała komunia w Stęszewie. Zabezpieczyliśmy w tym roku firmę porządkową, która dokładnie odświeży cały kościół. Zbieramy też od rodziców srebrne przedmioty typu łańcuszki, wisiorki i kolczyki. Będą przetopione na srebrne serduszka dla naszych dzieci. W poprzednich latach piekarnia Tosmak dawała nam małe chlebki, niewiele większe od bułek. Podczas mszy złożone są one w koszu przy ołtarzu. Ksiądz je święci, a na koniec, po ceremonii dzieci zabierają je do swoich domów. Tam dzielą się z najbliższymi. Także my ustalamy, jakie dary będą niosły nasze dzieci podczas uroczystości. A jako dary na tacach niosą owoce i koperty. W kopertach znajdują się pieniądze na komunijną mszę oraz na dalekie misje kościoła. Tyle wyjaśnień jednej z organizatorek uroczystości. Jak zatem widać, rodzice, a przynajmniej ich reprezentanci sami wybierają i uzgadniają kształt i wygląd uroczystości. Może nie wszyscy rodzice są z tego zadowoleni, ale w takiej sytuacji chyba, albo za późno się odezwali, albo mało zdecydowanie wyrażali swoje opinie.(maz)