24 lutego 2018
sobota

Dziś imieniny:
Macieja, Bogusza, Ja¶miny

Nowy numer Kuriera Lokalnego już za 8 dni.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

W świecie „kijanek” i pralek

Goście, którzy przybyli do stęszewskiego Muzeum Regionalnego na wystawę starego sprzętu pralniczego w sali na parterze ujrzeli „kijanki”, tarki, mieszaki, pralki wirnikowe i automatyczne. Do tego były inne urządzenia, które nasze prababki, babki i mamy używały do prania, suszenia, prasowania bielizny oraz odzieży, na przestrzeni setek lat. W piątek 24 lutego w Muzeum został otwarta wystawa pod tytułem „Od kijanki do pralki automatycznej”. Eksponaty prezentował kolekcjoner ze Stęszewa Zbigniew Tomaszewski.

Na godzinę 17-ta przyszła duża grupa zwiedzających. Przybył też burmistrz, ksiądz proboszcz i radny Zenon Kempa,. Miłym zaskoczeniem na otwarciu była młoda część mieszkańców Stęszewa i okolic. Po powitaniu przybyłych przez dyrektor Annę Krupecką, głos zabrał autor i zarazem właściciel kolekcji. - Pan Bóg dając to małe ziarno lnu prawdopodobnie nie sądził, że ta roślina będzie tak ważna dla ludzi. Mamy z niej nie tylko jedzenie, ale też materiał na odzież. Z tego powodu zaczęły powstawać maszyny i urządzenia do tkania - tym wprowadzeniem pan Zbigniew rozpoczął wykład dotyczący zgromadzonych zbiorów. W pierwszym stoisku pokazał początki wszystkiego. Były tam nasiona lnu, przędza i kołowrotek do tkania tkanin, materiały, konopne sznury, ubranie robocze, maszyna do szycia i żelazko na „duszę”. Nie mogło zbraknąć wiader z nosidłem, czyli tak zwanymi „szuńdami”. Tuż obok były paleniska i stały kotły do grzania wody. Kolejnym etapem wystawy były przedmioty typu „kijanki”, czyli proste deszczułki do uderzania w prane rzeczy. Tuż obok rozłożono całą paletę tarek do prania. Powierzchnie były metalowe, drewniane, szklane i marmurkowe. Wszystkie obowiązkowo z pofalowaną powierzchnią. One przez wieki służyła do pocierania namydlonej i pranej odzieży. Do prania stosowano szare mydło, do wybielania ultramarynę, „modre” i krochmal. Ten ostatni służył do usztywniania firan i pościeli. Szare mydło ścierano na wiórki. Służyła do tego specjalna maszynka. Wyglądem i działaniem przypominała maszynkę do mięsa. Podziw i zainteresowanie budziły kolejne urządzenia. Wśród nich były „poruszaki” zwane popularnie mieszakami. Przy naciskaniu na drążek ku dołowi wprowadzały wodę w ruch obrotowy, która prała bieliznę. Dalej przybliżone zostały pralnice używane w dużych gospodarstwach domowych, a nawet pralniach. Produkowane był w XIX i XX wieku w Niemczech, stamtąd trafiły do Polski. Miały napęd ręczny. Później bywał też napęd mechaniczny z motorem typu „ES”. Na koniec przyszła kolej na pralki. Było ich kilkanaście. Pierwsza, nazywana „Marysią” był napędzana ręcznie poprze korbę. Dalej rzędem stały polskie i zagraniczne pralki. Były nasze SHL, Światowidy, Emalie i Franie, wykonane z metalu, aluminium i plastiku. Te wszystkie pojawiły się w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Na samym końcu stał automat pralniczy. Każdy z tych egzemplarzy był sprawny i gotowy do użycia. Nie obyło się bez pytań do autora wystawy. Zebrani chcieli wiedzieć, od kiedy zajął zbieranie sprzętu do prania? Okazało się, że trochę przypadek pomógł w kolekcjonowaniu. Gromadzenie różnych przedmiotów, sprzętu, pamiątek ma we krwi. W zasadzie można powiedzieć, że od zawsze. Po części oficjalnej przy małej czarnej i ciastku trwały rozmowy w temacie tego, co zawierała wystawa. Jedna z pań oświadczyła, że ofiaruje panu Zbyszkowi do kolekcji pralkę „Wiatkę” z lat pięćdziesiątych. W III kwartale bieżącego roku odbędzie się kolejna wystawa tego autora. Temat na razie owiany jest tajemnicą, ale pewne jest, że będzie ekspozycją kolejnych ciekawych i rzadkich eksponatów. Zaciekawienie eksponatami wykazał burmistrz. Stwierdził, że są to w przewadze unikaty o dużej historycznej wartości. - Nie można tego pozostawić samemu sobie. Zbiory zostaną sfotografowane i opisane. Znajdą się na internetowej stronie promocyjnej gminy Stęszew. Niech będą oglądane. Zapewne, że tak starych i ciekawych zbiorów w naszym kraju nie ma za wiele - powiedział na koniec Włodzimierz Pinczak. O tym, że wystawa został bardzo dobrze przyjęta zaświadczają liczne wpisy do księgi pamiątkowej. Wystawa trwać będzie do końca kwietnia.(k)