23 lutego 2018
piątek

Dziś imieniny:
Damiana, Romany, Florentyna

Nowy numer Kuriera Lokalnego już za 9 dni.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Monika i Marcepan z „lisim ogonem”

Jesienią w okresie święta jeźdźców, myśliwych i leśników, czyli w dniu imienin Huberta wiele stajni organizuje Hubertusy. Historia mówi, że po raz pierwszy obchodzono tego typu święto w 1444 roku. W Polsce kult św. Huberta, nazywany hubertowinami lub hubertusem, sięga XVIII wieku. Z jego wprowadzeniem związane są dzieje dynastii władców saskich, którzy zasiadali na tronie polskim. Z kolei po pierwszej wojnie światowej pierwszym organizatorem polowań hubertowskich w Spale był prezydent Ignacy Mościcki.

Takie polowanie kończy się zazwyczaj biesiadą przy ognisku, przy bigosie i nalewce. Teraz też jeźdźcy urządzają gonitwę, podczas której konno ściga się tzw. lisa, a tak naprawdę, to jeźdźca z ogonem przypiętym do lewego ramienia. Ten, kto go pierwszy zerwie wygrywa i ma prawo wykonać rundę honorową, a za rok sam ucieka, jako lis. Stajnia Trzebaw w gminie Stęszew zorganizowała po raz kolejny bieg św. Huberta. W porównaniu z ubiegłymi latami, tegoroczne święto nie odbyło się w Trzebawiu, ale w Zamysłowie. Przypomnijmy, że trzebawskie Hubertusy zaczęły się trzy lata temu. Jedną w amazonek biorącą w nich udział jest Monika Górka z Witobla. Jeździ na Marcepanie. Trzy i dwa lata temu była zwyciężczynią w gonitwie o lisi łup. W ubiegłym roku „robiła” za lisa. Kluczyła i ciężko ją było dogonić. Dokonała to Angelika Sowińska na klaczy Montana. W tym roku Monika znów złapała lisi ogon. Jechała na swoim Marcepanie. Po gonitwie konie rozsiodłano, nakarmiono, a jeźdźcy usiedli do wspólnego biesiadowania przy stole i ognisku.(maz)