24 lutego 2018
sobota

Dziś imieniny:
Macieja, Bogusza, Ja¶miny

Nowy numer Kuriera Lokalnego już za 8 dni.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Czy działają na zatracenie gminy?

Najpierw była Uchwała Rady Miejskiej Gminy Stęszew z dnia 29 grudnia 1997 roku. Wtedy Gmina zgodziła się na wydzierżawienie w drodze przetargu ośrodka rekreacyjno-wpoczynkowego nad jeziorem Lipno w Stęszewie, stanowiącego jej własność. Okres dzierżawy określono się dziesięć lat. W przypadku ponoszenia przez dzierżawcę znacznych nakładów inwestycyjnych dopuszczono możliwość ustalenia okresu dzierżawy na okres dłuższy, ale nie przekraczający lat 20. W uzasadnieniu zostało napisane, że proponują przeprowadzenie wyceny obiektu przez rzeczoznawcę. Pozwoliłoby to na zorientowanie się w faktycznej wartości całego obiektu i poszczególnych jego składników oraz pozwoliło ustalić poziom czynszu dzierżawnego i minimum nakładów, jakie należy ponieść, aby ośrodek prawidłowo funkcjonował. W trakcie procedury przetargowej przedłużono dzierżawę do 15 lat. Miała się skończyć w 2013 roku.

Czas dzierżawy jeszcze nie minął, ale w tym roku grupa kilku radnych wszczęła z dzierżawcą awanturę. Zrezygnował przed terminem. Rada została zmuszona do nagłego szukania nowego dzierżawcy. 27 czerwca 2011 roku zajęto się tą sprawą na sesji i podjęto uchwalę, że wyraża się zgodę na dalsze wydzierżawienie w drodze przetargu, na okres kolejnych 10 lat. Nieruchomość ma charakter rekreacyjny i położona jest przy ul. Bolesława Chrobrego 81. W uzasadnieniu napisano, że do wydzierżawienia przeznaczona została nieruchomość o powierzchni 9,9292 hektara, na której jest parking, plaża, budynek socjalno-administracyjny, restauracja, domki campingowe, wypożyczalnia sprzętu pływającego raz pole namiotowe. Przedmiotowy obiekt w obecnym stanie jest zaniedbany i mało atrakcyjny. Potrzebuje dużych nakładów finansowych. Wyrażenie zgody na wydzierżawienie obiektu na dłuższy okres pozwoli przyszłemu dzierżawcy ponieść określone nakłady i odpowiednio zagospodarować teren. 15 września tego roku o godzinie 10-ej w Sali Sesyjnej Urzędu otwarto oferty przetargu na Ośrodek Wypoczynkowy „Nad Lipnem”. Było dwóch oferentów. Pierwszy - mieszkaniec Stęszewa, który nie spełniał warunków, drugi - przedsiębiorca z branży handlowej - Poznaniak. Ten drugi w swojej ofercie zaproponował płacenie miesięcznie na rzecz gminy 1500 złotych i zainwestowanie własnych 350 tysięcy złotych w ciągu pół roku tak, by na następny sezon ośrodek był już piękny. Wygrał. Został zaproszony na posiedzenia komisji rady. Opowiadał o swoich planach. Radni opozycyjny zaczęli zgłaszać coraz większe wobec niego roszczenia, nie ujęte w ofercie przetargowej. Poznaniak usłyszał pytania o zabezpieczenia bankowe i finanse. Po drugim spotkaniu z radnymi zgłosił rezygnację. Wycofał się, choć przyszło mu stracić vadium, a umowa była gotowa do podpisania. Był też projekt remontów. Przedsiębiorca skomentował, że z własnej woli chciał wyłożyć duże, swoje prywatne pieniądze, a został potraktowany przez opozycyjnych radnych, jakby był oszustem. Zrezygnował po zbyt nachalnym ingerowaniu w jego plany i po chęci sprawdzania stanu jego kont. Przecież, gdy w całej Polsce ogłaszane są przetargi na remonty dróg, chodników, czy budowę obiektów nikt nie każe pokazywać stanu konta wykonawcy. Gmina znów ma problem. Ogłosiła kolejny przetarg. Ale czy się ktoś zgłosi? Po terenie krąży opinia wśród potencjalnych, przyszłych inwestorów, że nie warto pakować się w Stęszew, bo się będzie miało do czynienia z grupą awanturujących się radnych. Jeśli nikt ośrodka nie weźmie przez rok, to do kasy nie wpłynie kilkanaście tysięcy złotych za dzierżawę. Za te pieniądze można by na przykład odnowić jakąś wiejską świetlicę, albo ułożyć chodnik. Na dodatek ośrodek będzie niszczał, a Lipno zostanie sierotą. Czy ośrodkiem mogłaby zająć się Gmina? To już nie są czasy socjalizmu, gdy nikt nie liczył wydawanych pieniędzy. Czesi mawiają: „To se nie wrati”. Gmina Kościan miała kiedyś Ośrodek Sportu i Rekreacji w Nowym Dębcu pod Kościanem. W jej posiadaniu był hotel „Niedźwiedź” i okoliczne tereny. Wójt Henryk Bartoszewski najpierw wydzierżawił całość rodzinie Kaczmarków, a z czasem całkowicie sprzedał. Za duże obciążenie finansowe - mówił. Budynki coraz bardziej niszczały. Od kilkunastu lat nie ma OSiR-u, a teren i budynki dobrze funkcjonują. Gmina tylko liczy kasę za płacone podatki. * * * Można Stęszew przyrównywać do dwóch, może trzech najbogatszych, podpoznańskich gmin gminny. Można też do najbiedniejszych. Daje się czasem przykład na Tarnowo Podgórne. Tam jest jezioro Lusowo. Czym się różni Lusowo od Lipna? Przede wszystkim w Lusowie jezioro i najbliższy teren nie są prywatne. Tam nad jeziorem zbudowało swoje domy wielu bogatych ludzi, którzy postawili własne korty i przystanie. Do tego dokładają kasę gminie, by remontowała. Czy bogaci mieszkańcy Stęszewa i okolic dołożą każdego roku gotówkę na utrzymanie i rozbudowę terenów nad Lipnem? A może radni oddadzą swoją dietę? Inny atut Lusowa, to dobry dojazd z Poznania. Kilkadziesiąt lat temu zbudowana została tam dwupasmówka ciągnąca się do ulicy Dąbrowskiego, aż do Berlina. Wszyscy mają dobry dojazd do stolicy województwa. Ze dwa miesiące temu redakcja rozmawiała z Janem Szurkiem ze Stęszewa - przedstawicielem rodziny Stawskich z USA, właścicieli jeziora Lipno. Powiedział, że pan Stawski-senior ma już ponad 80 lat i nigdy nie zabraniał gminie i mieszkańcom użytkowania swojego terenu, że gmina może inwestować bez żadnych kłopotów. To zapewne prawda. Ale nikt z nas nie żyje wiecznie. Jest syn, który otrzymawszy w spadku stęszewski akwen wodny może za lat kilka wystąpić do sądu o odszkodowanie za - jego zdaniem - samowolne ingerowanie w jego prywatny teren, gdy pobuduje się na przykład pomosty. Może się stać, że Gmina włoży wiele pieniędzy, a właściciel po jakimś czasie go ogrodzi i zrobi prywatną plażę, bo będzie miał takie prawo. W życiu są różne sytuacje. Nawet najbliższa rodzina idzie do sądu, gdy chodzi o pieniądze i spadki. Stęszewscy radni, jeśli chcą zacząć wykładać pieniądze podatników na inwestycje nad jeziorem Lipno, powinni najpierw uchwalić decyzję kupna albo długoletniej dzierżawy od Amerykanina jeziora i jego otoczenia. Potem powinni negocjować warunki i spisać obwarowania, a dopiero na końcu dawać kasę na inwestycje. A przecież oprócz remontów przelewane będą pieniądze za dzierżawę na konto mieszkańca Stanów Zjednoczonych. Pieniądze są nas wszystkich, czyli podatników. Jeśli takiej nie zachowa się kolejności, można zostać posądzonym o mobbing na rzecz Amerykanina polskiego pochodzenia i być może o czerpanie zysków do własnej kieszeni. Można też być posądzonym o nieudolność i brak umiejętności zarządzania wspólnymi funduszami. Innych możliwości nie ma. Gospodarze – rolnicy oraz właściciele firm wiedzą dobrze, że nie robi się wielkiego remontu i nie wkłada ogromnych sum na - nie swoje obiekty, bo dzierżawca może nas wykorzystać. Potem będziemy się ciągać po sądach, by próbować odzyskać nakłady. Odzyskamy je albo i nie. Komornik może nie mieć, z czego kasy ściągnąć, bo wcześniej wszystko przepisane zostanie na inne osoby. Jest kilku radnych z opozycji, którzy walczą o wkładanie wielkich pieniędzy w prywatne jezioro. To może nich oni sami wezmą ośrodek w dzierżawę i w niego zainwestują dla dobra wszystkich mieszkańców. Bo teraz to działają raczej na szkodę społeczeństwa. Słychać głosy innych dzierżawców w gminie, a dzierżawione są trzy gminne ośrodki zdrowia, tereny nad jeziorem strykowskim oraz kilka punktów handlowych, że skoro robi się tak niepewna sytuacja, to nie warto cokolwiek robić. Trzeba maksymalnie wyeksploatować obiekty i zapuszczone oddać z powrotem. Niech gmina to sobie bierze i sama remontuje. Czasem się zastanawiamy, czy kilku, na kilkunastu radnych, którzy tak niewiarygodnie psują pracę rady nie działają na szkodę swojej „Małej Ojczyzny” i jej społeczeństwa. Najlepszym przykładem jest Lipno. Jakby to było dobrze, gdy nowy dzierżawca zrobił piękny ośrodek na następne lato! Ale radnym z opozycji wypadłby jeden argument z ręki. Nie mieliby już powodu do protestów. A tak, to proszę. I znów gmina nie umie sobie poradzić z wydzierżawieniem ośrodka w Stęszewie. Trzeba by to samo powiedzieć o nawoływaniu do przejęcia dworców. A czy młodzi radni policzyli, jakie pieniądze muszą iść na ich remont, a potem na utrzymanie? Z gminą jest, jak z rodziną. Nie kupuje się pałacu, gdy nie stać nas na restaurowanie pod okiem konserwatora, a potem utrzymywanie, jako zabytku w dobrej kondycji. Nie kupujemy nawet luksusowej willi. Chyba, że chce się działać na zatracenie rodziny według zasady: „Im gorzej, tym lepiej”.(maz)