30 sierpnia 2015
niedziela

Dziś imieniny:
Szczęsnego, Róży, Gaudencji

Nowy numer Kuriera Lokalnego już dziś.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Joanna M. nadal oszukuje ludzi i naciąga na pieniądze

- Chodź, usiądź trochę i wypij kawę. Chcę z Tobą porozmawiać. Narosło wiele nieporozumień wokół kwestii Twoich długów wobec nas i wobec innych ludzi. Mówiłaś mi już kiedyś, że to wszystko nieprawda. Powiedz mi, dlaczego nie chcesz nam oddać tych pieniędzy? Przecież wiesz, że bardzo je potrzebujemy. Jeśli to nieprawda, że innym też nie oddajesz, to dlaczego zgadzasz się, że ludzie biegają po sadach i komornikach? Dlaczego mówisz, że Ty i ta Twoja znajoma wysyłacie nam pieniądze, a stale nie przychodzą? Jeśli to wina banku, albo poczty, to daj mi ten druk nadania, a my sami pojedziemy do banku i zapytamy, co się stało? Przyjeżdżasz do nas. Dlaczego za każdym razem nie przywieziesz do domu pieniędzy i oddajesz chociaż po trochu? Jeśli nie masz długów wobec innych, to dlaczego komornik z Grodziska Wlkp. zabrał ci dwa samochody na licytację dla jakiegoś faceta spod Kórnika? Skoro Kurier lokalny kłamał o twoich nie zwróconych pożyczkach i inni ludzie też nie mówią prawdy, to dlaczego zajmowała się tym policja i prokuratura? Przyjeżdżasz do nas jakby nigdy nic i udajesz przyjaźń! - takie pytania zadawała mieszkanka Zador w gminie Czempiń Joannie M. z ulicy Chrobrego w Stęszewie.

Kurier lokalny dwa lata temu pisał, że stęszewianka naciągała swoich przyjaciół i bliskich znajomych na duże pieniądze. Ludzie poszkodowani nie chcieli o tym do gazety mówić. Najczęstszym argumentem było to, że się wstydzą. Dali się nabrać kobiecie po zawodówce, choć sami to ludzie inteligentni, przedsiębiorczy, a wielu po wyższych studiach. Pierwsi milczenie przerwali mieszkańcy Zador. Poznali Joannę M. na wspólnej imprezie w Stęszewie, bo ich rodzina mieszka po sąsiedzku z oszustką. Dali się przekonać do wspólnych interesów i wpłacili 30 tysięcy na konta bankowe męża Joanny. Najpierw czekali wiele miesięcy nic nie mówiąc. Potem zaczęli prosić o zwrot. Wtedy ona przyjeżdżała do nich w gości i udając przyjaciółkę opowiadała niestworzone historie. A to, że ma adwokatkę w Szczecinie Grażynę Szapołowską (nazwisko i imię, jakie ma aktorka) i że ta już wysyła pieniądze. A to, że Urząd Skarbowy ją oszukał, lub że dwaj jej adwokaci mieli wypadek na autostradzie w Niemczech i teraz ona nie może wybrać bez nich gotówki. Pomysłów miała wiele. A pieniędzy nie oddawała. Jakiś czas później odezwała się do naszej gazety znana stęszewska lekarka, która w kilku ratach pożyczyła pani M. około 110 tysięcy złotych. Podczas coraz ostrzejszego domagania się zwrotu gotówki, otrzymała od Joanny dwa dokumenty. Jeden z Urzędu Skarbowego z Poznania potwierdzający, że otrzymała spadek, a drugi, że grodziska Prokuratura uznała ją za niewinną wyłudzania pieniędzy. Wręczyła lekarce te papiery, by uśpić jej czujność i oddalić wołanie o kasę. Oba te pisma okazały się być sfałszowane. Pani doktor i jej małżonek wnieśli sprawę karną za pośrednictwem grodziskiego prokuratora do Sądu Rejonowego. Pożyczająca przybyła na rozprawy w towarzystwie pani adwokat. Był też przedstawiciel Kuriera lokalnego, bo od dwóch lat jesteśmy na bieżąco informowani o przebiegu spraw związanych z długami stęszewianki. Spotykamy się z różnymi poszkodowanymi. W połowie ubiegłego roku do dwóch różnych sądów wpłynęły dwa różne pozwy. Do Kościana - cywilny z powództwa rodziny z Zador, a do Grodziska Wlkp. pozew w postępowaniu karnym z powództwa prokuratora na wniosek pani doktor ze Stęszewa. Kościan po wielu miesiącach analizy i oglądania oryginałów przelewów na konto małżonka pani M. – Jacka M. oddalił sprawę. Kościański adwokat zrobił apelację do Poznania, a Sąd Okręgowy utrzymał decyzję Sądu w Kościanie. - Można kogoś naciągać na pieniądze, można oszukiwać i wychodzi się z tego bez skazanego wyroku – z żalem mówili poszkodowani i dodali, że już nic więcej nie zrobią w tej sprawie. Stracili jeszcze dodatkowe pieniądze na swojego i jej adwokata, oraz za koszty sądowe. A co z Grodziskiem? Tam sędzia Odhe ściągnął pracownicę z poznańskiego Urzędu Skarbowego, której pieczątka była na wcześniej wspomnianym piśmie, a ta oświadczyła, że takiego oświadczenia nigdy Joannie M. nie wystawiała. Nie było też kłopotu ze sprawdzeniem prawdziwości pisma grodziskiej prokuratury. Papier sprawdzili na miejscu i był sfałszowany. Po dwóch posiedzeniach sądu, na których Joanna nie przyznawała się do winy – sędzia uznał ją winną. Wyrok opiewa na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat. Gdyby w tym okresie udało się udowodnić, że znów coś sfałszowała, to kara więzienia by wróciła, plus to, co byłoby nowe. Poszkodowanych jest kilkadziesiąt osób. Osobą, która także walczyła w sądzie o zwrot 38.801,00 złotych i wygrała był mieszkaniec Mieczewa koło Kórnika – Grzegorz W.. Sprawę oddał do grodziskiego komornika. Ten zrobił licytację dwóch samochodów należących do Joanny i Adama M. - Opla Astry Combi i Fiata Cinquecento. Inni odpuścili Joannie długi. A jest tego pod jeden milion złotych. Można by przypuszczać, że po tylu perturbacjach Joanna M. matka trójki dzieci dostatecznie zrozumiała swój błąd i skończyła z procederem oszukiwania i okradania. Ale wcale nie! Przeniosła się na szerszy teren, tam gdzie jej nie znają. Przez kilka miesięcy pracowała na umowę zlecenie w firmie związanej z telefonami. Tam poznała dwóch młodych mężczyzn i zaczęła na nich sprawdzać swoje stare umiejętności. Potem zmieniła pracę na hurtownię leków, ale utrzymywała kontakt z chłopakami. Przekonywała ich, że jest przedstawicielką centrali medycznej, niemieckiej firmy i że załatwi im dobrą pracę. Tymczasem jednak powinni wpłacić pieniądze, by przejść szkolenie w Berlinie, gdzie ona sama teraz przebywa. Jeden z młodych ludzi - Łukasz Kuczmarski spod Konina nie znał wcześniej „zdolności” Joanny M. Uwierzył, jak i jego kolega. Pieniądze dali i mimo, że mijają miesiące informacji o szkoleniu i o pracy nie ma. Stęszewianka nadal dzwoni do swoich pożyczkodawców i udaje przyjaźń prosząc o cierpliwość. Łukasz w maju tego roku przyjechał do Stęszewa. Był pod domem M. na ulicy B. Chrobrego. Na dzwonek do drzwi wyszedł jakiś chłopak. Powiedział, że zawoła mamę. Wyszła jakaś kobieta, ale to nie była Joanna. Powiedziała, że tamtej w domu nie ma. Łukasz dowiedział się od sąsiadów o przeszłości Joanny. Podpowiedzieli mu, że zajmował się tym Kurier lokalny. Zadzwonił do redakcji i opowiedział nam o swoich i kolegi kłopotach. Za namową redaktora KL zgłosił sprawę na policję. Nie chce odpuścić. W ich przypadku było to kilkanaście tysięcy. Łukasz długo nie miał pracy. Potem ciężko pracował, by wydostać się z dołka, a na koniec został totalnie z wszystkiego okradziony. Ma w sobie żałość ogromną, bo jak to możliwe, że osoba, która udawała wobec niego przyjaźń mogła go tak oszukać? Nie zdradził się przed Joanną, że zna jej przeszłość. Ona zaś przyjeżdża do niego z jakimś mężczyzną. Mówi, że rozwiodła się z byłym mężem, że to jest jej nowy partner, a dziećmi opiekuje się jakaś pani Małgosia. Myślimy, że bezkarność rozzuchwala. Udało się bez konsekwencji w Stęszewie i okolicach, to można dalej. Tak na koniec, dla podbudowania wiary w uczciwość podajemy przykład innej oszustki. 37-letnia kaliszanka jest oficjalnie oskarżona o wyłudzenie od rolnika, który chciał zainwestować w agroturystykę, ponad pół miliona złotych. Kobieta zapewniając go o swoich wpływach w organach państwowych i unijnych obiecała pomoc w uzyskaniu dotacji. Aby wzbudzić zaufanie, co jakiś czas kontaktowała się z rolnikiem telefonicznie, przedstawiając się, jako różne osoby. Beacie K. grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Tyle na dziś. Do tematu wrócimy. Może wreszcie stęszewscy poszkodowani zaczną o tym głośno mówić, chociażby po to, by uchronić kolejne ofiary Joanny. (maz)