23 lutego 2018
piątek

Dziś imieniny:
Damiana, Romany, Florentyna

Nowy numer Kuriera Lokalnego już za 9 dni.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Na sesji budżet, absolutorium i dyskusja o jeziorze

9 czerwca odbyła się IX sesja Rady Miasta Stęszewa. Tym razem typowy porządek obrad został naruszony. Poprzedził go występ stęszewskiej młodzieżowej kapeli Koźlary. Zespół chciał w ten sposób podziękować władzom miasta za stwarzanie im warunków do funkcjonowania. Była to również okazja, aby pochwalić się nowo wydaną płytą. Po krótkim koncercie członkowie kapeli rozdali kilka egzemplarzy. Po występie zgromadzeni powrócili do właściwego porządku obrad.

Przewodniczący Rady Mirosław Potrawiak zgodnie z harmonogramem otworzył sesję tradycyjną formułą oraz stwierdził forum. Tego dnia dotarło 14 z 15 radnych. Nieobecna była Agnieszka Molenda. Następnie przedstawiono porządek obrad. Zanim przeprowadzono głosowanie nad jego przyjęciem, został zgłoszony wniosek przez Henryka Szeląga, aby jeden z punktów został wyłączony. Sprawa dotyczyła zagospodarowania przestrzennego terenów w gminie Stęszew. Radny Szeląg sugerował, że zapewne chęć zmiany planów zagospodarowania wiąże się z chęcią szybkiego sprzedania przez miasto terenów, które pełnią funkcję sportowo-rekreacyjne. Obruszyli się inni twierdząc, że nie wszędzie i nie zawsze trzeba doszukiwać się w ludziach złej woli, że taki plan jest niezbędny i gdy teraz nie zostanie uchwalony, to w ogóle niczego nie będzie można zrobić w całej gminie. W odpowiedzi burmistrz zapewnił, że zmiana w studium uwarunkowania i kierunków zagospodarowania przestrzennego, ma na celu właśnie ochronę, aby miejsca te dalej mogły pełnić taką rolę, jak dotychczas. Ostatecznie wniosek radnego Szeląga o wykluczenie tego punktu z porządku obrad został odrzucony. Potem burmistrz zrelacjonował, czym zajmował się między sesjami. Kolejna sprawa, to zatwierdzenie wykonania budżetu. Jedenastu radnych było za, trzech wstrzymało się od głosu. Kolejną kwestią było udzielenie burmistrzowi absolutorium za wykonanie budżetu za rok 2010. Komisja rewizyjna wydała pozytywną ocenę i wnioskowała o przyznanie absolutorium. W rewizyjnej jest pięciu radnych. Czterech było za, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Podczas sesji jedenaście głosów było za daniem burmistrzowi absolutorium, a trzy osoby się wstrzymały. Po tym głosowaniu grupa sołtysów pogratulowała gospodarzowi gminy uzyskania absolutorium i podarowała kwiaty. Tradycyjnie ostatni punkt sesji jest przeznaczony na dyskusje, wolne głosy i wnioski. Radny Leszek Książkiewicz poprosił, aby w najbliższym czasie poruszyć kwestie parkingów, których wciąż brakuje na terenie naszego miasta. Ponadto sugerował, że jednym z priorytetowych elementów, które warto by przegłosować na najbliższych spotkaniach jest chodnik na ulicy Mosińskiej w Stęszewie. Następnie kilka pytań w stronę burmistrza skierował Henryk Szeląg, między innymi o to, czy sklep „Biedronka” posiada jakieś preferencje podatkowe. Burmistrz odpowiedział, że z jego wiedzy nie. W trakcie trwania sesji kilkukrotnie wracała kwestia ośrodka nad Lipnem. Pod koniec była wreszcie okazja, aby wielu radnych mogło zabrać głos w tej sprawie. Wrażenie najbardziej zainteresowanego tematem sprawiał radny Aleksander Murkowski. Zastanawiał się głośno, dlaczego obecny najemca wymówił dzierżawę ośrodka nad Lipnem. Rozgorzała dyskusja między radnymi. Głos zabrała Elżbieta Przynoga, która powiedziała, że interesuje się sprawą ośrodka nad Lipnem i że nie chce czuć się winna dlatego, że zabiera głos. Podkreśliła, że jest to ważna sprawa dla miasta i należałoby ją doprowadzić do szczęśliwego zakończenia. Szersze wyjaśnienie dał burmistrz: - Problem z ośrodkiem polega na tym, że umowa wygasa z końcem wakacji, a po tym okresie trudniej będzie znaleźć inwestora i wynegocjować lepsze warunki dzierżawy. Jeśli zaś gmina nie znajdzie inwestora, to będzie musiała czekać do przyszłego roku. Przez ten czas będzie ponosiła koszty utrzymania ośrodka. A jeśli chodzi o najemcę, to zrezygnował, gdyż mówiąc kolokwialnie, obraził się na gminę. Wtedy radny Szeląg zaproponował, by wcześniej rozwiązać umowę z najemcą i przyprowadzić indywidualnego inwestora. Ten obejrzałby ośrodek i wziął go pod swoją opiekę. Znów wyjaśnień musiał udzielić burmistrz. Tego typu kwestie, jak przekazanie komuś w dzierżawę mienia publicznego musi się odbyć na drodze przetargu, inaczej będzie to niezgodne z prawem. Ponadto wcześniejsze wymówienie i tak nie pozwoliłoby szybciej przeprowadzić przetargu, gdyż obowiązują normy prawne. Do tego trzeba by zapłacić odszkodowanie aktualnemu najemcy. Podczas tej dyskusji powróciła kwestia samego jeziora, które nie należy do gminy. Włączył się znów radny Szeląg. Rzucił kilka oskarżeń w stronę burmistrza. Po wyjaśnieniu okazało się, że krzyk radnego był niepotrzebny. Wyszło, że się pomylił, bo nie miał dostatecznej wiedzy. Sprawa jeziora jest kwestią starą i poruszaną przez wielu. Kurier lokalny przynajmniej od siedmiu lat każdego roku przed sezonem pisał o coraz gorszym stanie terenów wokół wody. Trudno jednak podejmować konkretne działania, jeśli dzierżawca ma aktualną umowę, a jezioro jest prywatne. Od ubiegłego roku władze gminy prowadzą rozmowy z amerykańskim właścicielem jeziora. Dlatego uregulowanie kwestii własnościowych mogłoby być kluczowe dla całej kwestii ośrodka nad Lipnem. Mateusz Mazurek Od redakcji: Na sesji padło pytanie, dlaczego zarządca zrezygnował przed czasem? Oczywistym jest, że gdy rozpętała się w ostatnim czasie nagonka, to uciekł. Czy atak był słuszny? Pewnie, że tak! Ale gdy chcemy przechytrzyć przeciwnika, nie informujemy go o naszych działaniach, nie krzyczymy głośno. Radni powinni najpierw przygotowywać się do ogłoszenia przetargu, zdobyć nowego dzierżawcę, spisać umowę na lepszych, niż dotąd warunkach, a w tym czasie „stary” mógłby sobie zostać, aż gmina będzie gotowa. Stęszew sam zrezygnować nie może, bo dzierżawca by jeszcze wygrał na sprawie dostając odszkodowanie. Tak niestety zrobił kilka lat temu burmistrz Kościana Mirosław Woźniak. Miasto przed laty, za brak płacenia podatków za dyskotekę Gotham, wypowiedziało umowę Czesławowi Hertmanowskiemu. Zainteresowany oddał sprawę do sądu i wygrał ponad 300 tysięcy złotych odszkodowania. Miasto się odwoływało, ale ostatecznie kasę musiało przelać na prywatne konto Hertmanowskiego. W Stęszewie w lokalnej gazecie była nagonka na dzierżawcę, a za gazetą kryło się kilku radnych. Podeszli do sprawy zbyt emocjonalnie. Tymczasem tu potrzebny był rozsądek. Już nasze babcie mawiały, że krzykiem wiele się nie zdziała. Dlatego pytanie Aleksandra Murkowskiego było zbędne, a odpowiedź jasna. Odszedł i trudno! Był to błąd opozycji. Dobry radny, niczym rasowy dyplomata, najpierw - po cichu - przygotowałby wszystko związane z wycofaniem złego dzierżawcy, a potem podjął krzyk przeciwko aktualnemu. W Stęszewie stało się odwrotnie, więc nich się teraz radni nie dziwią. Przeciwnika nie należy oceniać poniżej jego inteligencji. Jeśli uznamy, że jest mądrzejszy przygotujemy się lepiej z własnymi argumentami. A jeśli okaże się słabszy? Łatwiej wygramy! Mamy świadomość, że wielu radnych nie ma skończonych studiów i brak im wiedzy z psychologii, socjologii, czy dyplomacji. Ale jeśli się bierze za rządzenie, trzeba czytać, dużo czytać, uczyć się i rozwijać. Ten, co nie idzie naprzód, to się cofa, bo inni go wyprzedzają. Taki ktoś robi błędy. Za złe decyzje radnych płacą niestety mieszkańcy. Dlatego myślimy, że już teraz trzeba się przyglądać radnym, a nie przed kolejnymi wyborami. Wtedy mówią pięknie słowa, a na ulotkach wypisują slogany.(maz)