20 lutego 2018
wtorek

Dziś imieniny:
Leona, Ludomiła, Lubomira

Nowy numer Kuriera Lokalnego już za 12 dni.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Sala, niczym „KAKTUS”

Nie do wiary, ale kończy się gehenna uczniów kościańskiej ZSP popularnej „zady” i miejscowych kibiców piłki ręcznej. Stało się tak za sprawą spełnienia obietnicy „włodarzy” powiatu kościańskiego, którzy zapewniali w kampanii wyborczej, ze powstanie tam obiekt z prawdziwego zdarzenia. Mówili o sali sportowej pełnowymiarowej, z zapleczem, z gabinetami odnowy, z trybunami na obydwie strony, z widownią na 5000 miejsc. Gorącym orędownikiem i wizjonerem takiego obiektu był, jak niektórzy mówią, „ojciec kościańskiego szczypiorniaka” Edward Strzymiński.

Jak dowiedziała się miejscowa prasa, 1 kwietnia wiceszef powiatu wbije pierwszą łopatę na placu budowy tego obiektu przy ulicy Wielichowskiej. Inwestycja ma kosztować około 20 milionów i w dużej mierze sfinansowana zostanie ze środków unijnych. Bruksela zażyczyła sobie jednak przed obiektem fontannę dla schłodzenia atmosfery wokół tego terenu i stosownej tabliczki. W tym momencie należy dodać kilka zdań o nazwie dla kościańskiej sali. Pekin ma stadion o nazwie „Ptasie gniazdo”, Wrocław „Orbitę”, Poznań „Arenę”, zaś miasto nad Obrą ma mieć halę o trochę udziwnionej nazwie „Kaktus”. Nazwa ta, to hołd dla znanego kościańskiego kibica pana Władysława Stanisławskiego. On przed laty powiedział, że wcześniej mu kaktus na ręce urośnie, niż tam powstanie nowa sala. Póki co, kolczata roślina mu nie urosła, ale co jakiś cza bacznie ogląda swoją dłoń. On nadal nie wierzy, że obietnica zostanie spełniona. Mówi tak: - Takich „gajdów obiecajdów” było wielu. Niemniej w pierwszy dzień kwietnia o godzinie 12.00 przyjdzie zobaczyć, czy rozpocznie się budowa obiektu. (k)